Wpisy Komentarze

Zapiski z Państwa Środka » Chiny » Podsumowanie roku 2011 w Chinach

Podsumowanie roku 2011 w Chinach

Początek nowego roku to czas podsumowań. Nie inaczej będzie i na mojej stronie – dzisiaj krótko o kilku ciekawych sprawach i wydarzeniach roku 2011 w Chinach.

Jaki był rok 2011 w Chinach?

—– —– —– —– —–

Kategoria: finanse (podatki)

Podwyższenie kwoty wolnej od podatku z sumy 2000 rmb do 3500 rmb (po długich debatach i konsultacjach społecznych gdzie debatowano czy powinno się kwotę podnieść do 3000 rmb, czy może 5000, czy może jeszcze jakieś innej liczby. Innymi słowy – jeśli zarabiasz poniżej 3500 RMB miesięcznie (ok. 1750 PLN), nie płacisz podatku dochodowego.


Zdjęcie pochodzi stąd.

Także i osoby tzw. klasy średniej (zarabiające między 10000 a 20000 rmb miesięcznie) będą płacić mniej. Dopiero osoby zarabiające ponad 39000 rmb miesięcznie zapłacą więcej.


Jak widać na załączonej grafice (zielone słupki to wcześniejsze progi podatkowe, zaś niebieskie – obecnie obowiązujące), nie tylko zmieniono kwotę wolną od podatku, ale i uproszczono całą skalę, likwidując dwa progi i pozostawiając ich ‘tylko’ 7. Więcej zapłacą najlepiej zarabiający (najwyższa stawka 45% dla tych, którzy zarabiają miesięcznie ponad 80000RMB – czyli 40000 PLN).
Grafika pochodzi stąd.

Podatek dochodowy od osób fizycznych wprowadzono w roku 1980, próg po przekroczeniu którego płaciło się podatek wynosił wtedy 800 rmb. W roku 2006 próg ten zwiększono do 1600 rmb, zaś w roku 2008 do 2000 rmb.

—– —– —– —– —–

Kategoria: firmy

Gdy w zeszłym roku chińskie banki zaostrzyły zasady przyznawania kredytów firmom, chińscy przedsiębiorcy w mieście Wenzhou, które słynie z wyjątkowo obrotnych przedsiębiorców (jeśli gdzieś na chińskiej drodze zobaczycie auto pędzące jak na złamanie karku, to ze sporą dozą prawdopodobieństwa można strzelać, że kierowca pochodzi z Wenzhou i pędzi, bo usłyszał że gdzieś tam można zarobić) zwrócili się o pożyczki do prywatnych pożyczkodawców. Ci zaś chętnie takich pożyczek udzielali, licząc sobie całkiem sporo za tą usługę.

Jak widać, gdy banki zakręcają kurek z pieniędzmi, prywatni pożyczkodawcy odkręcają. Różnica oczywiście w tym, ile za tak pożyczony pieniądz trzeba zapłacić…
Rysunek wziąłem stąd.

Oczywiście nie wszyscy wygrywają i nie wszyscy zarabiają, a pożyczki trzeba spłacać. Gdy okazało się jednak, że na spłatę nie ma szans i nawet dzięki pożyczonym pieniądzom wyjść na prostą się nie da, co bardziej rzutcy właściciele zadłużonych firm zaczeli z dnia na dzień znikać. Ot, wczoraj jeszcze byli w biurze, dziś ich już nie ma. A wraz z nimi reszty pieniędzy z kont firmy.


Rysunek jest stąd.

Całej sprawie smaczku dodaje fakt, że najprawdopodobniej część pożyczek udzielanych była przez chińskich oficjeli, ktorzy teraz znaleźli się w potrzasku, bo nie mogą się zgłosić na policję (bo po pierwsze – pożyczali pieniądze nielegalnie, po drugie – znalazoby się wielu pytających, skąd urzędnicy mają takie pieniądze – suma zaległych pożyczek w Wenzhou oceniana była na kwotę 110 milardów RMB. ).


Dymek: “Płacz, płacz, płacz, tylko płakać potraficie! Poczekajcie, aż się tamci najedzą, wtedy i Wam damy pojeść.” Tamci zaś to (od tego w zielonej piżamce zaczynając): giełda, rynek nieruchomości, firmy państwowe. Płaczący zaś to małe i średnie chińskie firmy.
Rysunek wziąłem stąd.

 

—– —– —– —– —–

Kategoria: prawo

12 sierpnia 2011 roku to sądny dzień dla wielu młodych kobiet i mężczyzn. Te pierwsze wpadły w furię, panowie zaś ze skrywaną ulgą odetchnęli (choć ta ulga była trochę na wyrost).

Tego dnia Sąd Najwyższy ogłosił interpretację prawa małżeńskiego zgodnie z którą to mieszkanie zakupione przez jedną ze stron pozostaje w rękach tej strony w przypadku rozwodu. Czyli, jeśli On ma mieszkanie (zakupione najczęściej za pieniądze rodziców, bo mało których młodych stać na kupno mieszkania przy obecnych cenach), którego posiadanie jest zresztą niepisanym obowiązkiem chcącego ożenku Pana i w wyniku nieszczęśliwego splotu okoliczności dojdzie do rozwodu – mieszkania nie dzieli się, jak do tej pory, tylko w całości pozostaje w rękach tego, kto je kupił i kogo nazwisko widnieje na akcie własności.


Rysunek pochodzi stąd.

I gdy Panowie już zacierali ręce, Panie ruszyły z ofensywą. “Drogi Mój (mówią te dopiero myślące o ożenku) dodaj moje nazwisko do aktu własności i za pół roku możemy się pobrać.” (te pół roku to czas dla Pana na odnowienie mieszkania – malowanie, tapetowanie, kafelkowanie, umeblowanie i takie tam, do tego – oczywiście – na przygotowanie hucznego ślubu w 5-cio gwiazdkowym hotelu).


On (własność prywatna), ona (akt notarialny sporządzony przed ślubem). Czyli – jemu się wydaje, że jak sąd wydał wyrok to mieszkanie jest jego, ona zaś, zanim powie ‘tak’, zażyczy sobie polisy ubezpieczeniowej w postaci notarialnego dopisania jej nazwiska do aktu własności.
Rysunek wziąłem stąd.

No i Panowie mają kolejną zagwozdkę – jak nie dodam do aktu własności, to ze ślubu nici. Jak dodam a nie daj Buddo pojawi się jakiś problem, to tracę połowę mieszkania.

Tak, ożenek w Chinach to prawdziwe negocjacje.

—– —– —– —– —–

Kategoria: społeczeństwo

11 listopada. Święto Niepodległości dla nas Polaków, zaś dla sporej rzeszy Chińczyków święto singli (których jest plus minus 180 milionów – mam tu na myśli singli w wieku odpowiednim do zawarcia związku małżeńskiego).

W Szanghaju z tej okazji odbyło się nietypowe wydarzenie – randka w ciemno. Nietypowa z racji na liczbę osób, jakie wzięły udział – niemal 10 tysięcy! Do tego dodajmy kilka tysięcy (podobno niemal 4 tysiące) rodziców tychże uczestników, ale niech nikogo to nie zmyli – rodzice w Chinach są najczęściej wiążącym głosem (to w sumie oni mówią ‘tak’ lub ‘nie’), stąd też ich obecność jest jak najbardziej usprawiedliwiona 😉

Zdjęcia pochodzą stąd.

Tego dnia na szczęście nie siedzieli za plecami swoich córek, dając im szanę porozmawiania z interesującymi kandyatami (na decyzję przyjdzie przecież czas później), zamiast tego aktywnie włączyli się w pomoc od strony technicznej, czyli głównie zbieranie informacji o potencjalnych kandydatach (np. fotografując tablice ogłoszeniowe z najważniejszymi informacjami o kawalerach (czyli nazwisko, wiek, zawód, dochód, wcześniej uwierzytelniony u organizatorów całego wydarzenia, żeby wszystko było czysto i przejrzyście).

—– —– —– —– —–

Kategoria: motoryzacja

Bogacący się Chińczycy, koncerny samochodowe zbijające na tym kokosy i do tego szanghajskie tablice rejestracyjne. Dla tych, którzy nie wiedzą: Szanghaj ma system aukcyjny, gdzie co miesiąc określona pula tablic rejestracyjnych znajduje swoich właścicieli na aukcji (tych, którzy zapłacą najwięcej). Szanghaj jest jedynym chińskim miastem z takim systemem przyznawania tablic rejestracyjnych.

Zdjęcia pochodzą stąd i stąd.

Ceny tablic rejestracyjnych są już niemal tak wyśrubowane, jak ceny szanghajskich mieszkań. Rosnące ceny przez 10 kolejnych miesięcy roku 2011 powodowały wstrzymanie odechu wśród tych, którzy zamierzali się w takowe zaopatrzyć.

I gdy przyszło nagłe załamanie cen w listopadzie (spokojnie, spokojnie – niby załamanie, ale i tak za tablicę trzeba było zapłacić ponad 47 tysięcy RMB (ok 24000 PLN), choć to załamanie w porównaniu z 54 tysiącami RMB (27000 PLN), jakie płacono w październiku) i wszyscy pomyśleli – ‘o, widać dotarło, że ceny to już przegięcie‘ i myśląc tak pobiegli zapisać się na grudniową aukcję, w grudniu się rozczarowali, bo okazało się, że tych, co pokłusowali ustawić się w kolejce było znowu dużo za dużo, co zaowocowało kolejnym wzrostem (ponad 51 tysięcy RMB za tablicę w grudniu).

—– —– —– —– —–

Kategoria: internet

16 grudnia zadecydowano, że wszyscy internauci korzystający z tzw. mikroblogów (chiński odpowiednik Twittera, czyli platformy umożliwiającej zamieszczanie krókich wpisów) mają obowiązek rejestrowania swoich kont z użyciem swoich danych osobowych. Innymi słowy – pokaż swój dowód, albo z konta nici.

Jak podkreślono – w dalszym ciągu można wybierać sobie nicki, jako że prawdziwe nazwiska znane będą tylko firmom zarządzającym platformami blogowymi. Obecne już na rynku firmy (jak Sina Weibo mająca ponad 280 milionów użytkowników czy Sohu z ponad 120 milionami piszących) dostały 3 miesiące na uzupełnienie braków.

Oficjalnie ruch ten ma na celu ograniczenie coraz częściej pojawiąjących się oszustw, zakłamań i przekłamań – jak np w przypadku głośnego przypadku Guo Meimei (pisałem szerzej o tej historii: tutaj) podszywającej się pod nieistniejące stanowisko w organizacji Czerwonego Krzyża.

Innym problemem jest także tworzenie fikcyjnych kont, dzięki którym każdy może mieć z dnia na dzień 1000 czy 2 tysiące czytelników, którzy będę przesyłać jego wpisy dalej. Mechanizm ten wykorzystywany był przez sporą liczbę firm, które takim to szeptanym marketingiem zdobywały w nie do końca uczciwy sposób klientów.

—– —– —– —– —–

Kategoria: sport

Rok 2011 to przejście na sportową emeryturę koszykarza Yao Minga, który pokazał Chińczykom, że potrafią (jeśli tylko pracują, pracują i pracują. A do tego jeszcze jak mają odpowiednie warunki fizyczne – pamiętajmy, że Yao ma 2.29m i choć sam wzrost o niczym nie przesądza, to bez wątpienia pomaga w koszykówce).

Przejście na emeryturę trochę zaskakujące, bo Yao ma raptem 31 lat, ale w pełni zrozumiałe z racji na kontuzje – w którymś momencie trzeba sobie odpowiedzieć na pytanie, czy warto szargać zdrowie i legendę, jaką się stworzyło, dorabiając sobie do emerytury?

Yao podjął decyzję o odejściu, którą to decyzję ogłosił w lipcu w swoim rodzinnym mieście Szanghaju.


Yao Ming z żoną i córeczką, jak również swoimi rodzicami.
Zdjęcia pochodzi stąd.

Co teraz? Spokojnie, na nudę narzekać nie będzie. Poza organizacją charytatywną (Yao Fundation), udziałem w szanghajskim klubie koszykarskim Shanghai Sharks, doradzaniem kilku ‘ciałom’ politycznym w Szanghaju, rozlicznymi biznesami (jednen z głośniejszych to Yao Family Winery, która to winiarnia ruszyła w tym roku z winem Cabernet Souvignon rocznik 2009 w okazyjnej cenie ponad 1700 rmb za butelkę), Yao wrócił także na uczelnię, żeby w końcu zdobyć dyplom licencjata.

—– —– —– —– —–

Kategoria: osobliwości.

Nagrody Darwina nadawane są osobom, które zasłynęły jakimś idiotycznym (w ocenie wszystkich, zaś genialnym – w ocenie samego zainteresowanego) ‘eksperymentem’, w wyniku którego ludzkość nie skorzysta z genów tegoż osobnika (zazwyczaj na skutek jego śmierci).

Osoba, której ja przyznaję prywatną nagrodę Darwina nie poniosła co prawda fizycznej śmierci, ale publiczną – jak najbardziej.

Otóż tegoroczną nagrodę przyznaję byłemy już szefowi Biura Zdrowia w mieście Liyang (prowincja Jiangsu), który nie do końca zrozumiał istotę działania mikrobloga i przekonany był, że to taki chat, gdzie można sobie prywatnie pogadać z drugą osobą. Pech urzędnika chciał, że na tą drugą osobę wybrał sobie zamężną kobietę, której proponował różne takie tam ciekawe rzeczy (o których tu oczywiście pisać nie będziemy, a które to pozostawiam domyślności Czytelników).


Zdjęcie pochodzi stąd.


“Chodźmy do pokoju (ten zwrot często wykorzystywany jest w przypadku zapraszania pań wiadomej proweniencji do pokoju hotelowego – dosłownie znaczy ‘otworzyć pokój’). Ojejku! To oni mogą zobaczyć, co tutaj piszę?”
Rysunek wziąłem stąd.

Spora rzesza osób z rozbawieniem śledziła całe wydarzenie, nie informując biednego urzędnika. Cała zaś historia skończyła się odwołaniem tegoż urzędnika – jest to pierwszy przypadek, gdy urzędnik państwowy zostaje odwołany dzięki dowodom zebranym za pośrednictwem mikrobloga. Co więcej – dowodom, które sam wyłożył niczym kawę na ławę.

—– —– —– —– —–

To tyle mojego podsumowania. Oczywiście to raptem kilka rzeczy wartych wspomnienia, znalazłoby się pewnie jeszcze i drugie albo i trzecie tyle, ale nie będę przesadzał – poczekamy na wydarzenia roku 2012, też zapowiada się wielce interesująco.

Napisal

Od 2005 w Chinach, gdzie mieszkam, pracuję, obserwuję i piszę :-)

Wpis z kategorii: Chiny · Tagi: , , , , , , , , , , , , , , ,

8 komentarze(y) do wpisu: "Podsumowanie roku 2011 w Chinach"

  1. maho says:

    Skąd takie ceny tablic szanghajskich? Czy rejestracja samochodu w S. jest z jakichś powodów cenna? Czy też może rejestracja w ogólności jest jakoś reglamentowana?

  2. Wojtek says:

    Maho – kiedyś władze Szanghaju wpadły na pomysł, że wprowadzenie takich zasad spowoduje, że miasto wyjdzie obronną ręką z przeładowania samochodami a i coś zawsze skapnie do kasy miasta.

    Jak się okazało Chińczycy zarabiają coraz lepiej, coraz więcej ludzi stać na samochody, stąd też i nagle ceny tablic zaczęły rosnąć (jest popyt, liczba tablic ograniczona, więc albo dajesz więcej niż inni, albo z tablicy nici).

    Kiedyś spora rzesza ludzi decydowała się na tablice spoza Szanghaju, ale od pewnego czasu miejskie służby coraz bardziej tępią takich kierowców, więc coraz więcej ludzi myśli o tablicach szanghajskich.

    Polecam jeden z moich wcześniejszych wpisów: “O chińskich kierowcach, tutejszych drogach i kolejach” z 9 kwietnia 2011 roku – http://szymczyk.foxnet.pl/blog/?p=441

  3. stas says:

    Ciekawe czy Chińczycy także witają Nowy Rok falą podwyżek, czy to tylko nasze polskie zwyczaje.
    No przydział tablic na samochody pewnie by się i u nas przydał, byłoby mniej szmelcu na drogach.

  4. Wojtek says:

    Stas – po co od razu przydział tablic rejestracyjnych? Chiny z tym problemem radzą sobie tak, że tutaj nie można sprowadzić z zagranicy starego samochodu. Zyskują na tym i chińskie drogi i chińskie firmy produkujące samochody.

    Zaś o podwyżkach noworocznych nic na razie nie słyszałem.

  5. maho says:

    @Wojtek: ale czy rejestracja jest ogólnie reglamentowana? Tj jest jakaś pula i wiadomo że jakaś część ogółu Chińczyków nie dostanie tablicy?

    Czy też to jest oddolna inicjatywa kilku miast?

  6. Wojtek says:

    Maho – kwestia tablic rejestracyjnych jest w gestii miast. Czyli np Szanghaj wpadł na pomysł z aukcją, miesięcznie ‘rzucając’ na rynek ok 8 tysięcy tablic rejestracyjnych. To autorski pomysł miasta mający na celu ograniczenie liczby samochodów poruszających się po mieście.

    Przy okazji – władze Szanghaju zaczęły coś ostatnio przebąkiwać o ograniczeniu miesięcznej puli tablic, więc można się spodziewać kolejnego wzrostu cen…

  7. Paweł says:

    Nie wiem, czy rejestracja nazwisk przy mikroblogach nie ma wymiaru politycznego.
    W Polsce ruch przeciw ACTA “zwołał się” poprzez internet – głównie facebooka. Mając każde konto przypisane do nazwiska można momentalnie zidentyfikować “wichrzycieli”, a szczególnie prowodyrów jakichkolwiek akcji które nie są w smak władzy. A sama świadomość, że władze mają taką możliwość, będzie działać odstraszająco.

  8. Wojtek says:

    Paweł – powiedzmy sobie szczerze, że nawet teraz, bez przypisania jakiegokolwiek konta do nazwiska, można dojść kto co pisze w internecie 🙂