Na dobry humor – taksówka ;-)

Mineły raptem dwa tygodnie a ja znów zawitałem w Shenzhen. Pogoda jeszcze ładniejsza, miła odmiana po mojej zeszłotygodniowej wyprawie na spotkania do prowincji Shandong (zimno, deszczowo/śnieżnie i pochmurnie), jak i krótkim przystanku w Szanghaju (także deszczowo).
Tymczasem prowincja Guandong przywitała mnie temperaturą grubo powyżej 25 stopni. Cóż było więc robić – zacząłem się pocić i tęsknić (odrobinę) za chłodym Szanghajem 😉
Dzięki taksówkom w Shenzhen nie zapomniałem, jaki dzień tygodnia (patrz: poprzedni wpis), więc ze spokojem odbywałem kolejne spotkania. I wszystko szło miło i przyjemnie, aż do ostatniego spotkania.
Firma wyglądała na poważną. Miła korespondencja, znośna rozmowa przez telefon, aż do zgrzytu, jakim było pojawienie się w fabryce. A w zasadzie to w manufakturze. Nie robię z tego żadnej firmie zarzutu, bo trudno mieć od razu budynek biurowy i hale produkcyjną. Nie w tym rzecz. Mało rozgarnięty człowiek w firmie może skutecznie popsuć cały, mozolnie budowny, wizerunek.
Niestety wciąż są …