Wpisy Komentarze

Zapiski z Chin » Azja, Chiny, Polecane » Co dalej, czyli świat po koronawirusie

Co dalej, czyli świat po koronawirusie

Koronawirus wciąż straszy, choć akurat w Chinach wygląda na to, że sytuacja jest w miarę opanowana. Firmy w większości wróciły do pracy, teraz wyzwaniem dla niektórych (szczególnie tych produkujących na eksport) będzie zapewnienie ciągłości funkcjonowania firm – zamówienia z Europy i USA spadają. Takim zimnym prysznicem było opublikowanie oficjalnych danych pokazujących, że chińska gospodarka skurczyła się (o niemal 7%) po raz pierwszy od wielu lat (oficjalnie Chiny publikują dane od 1992, aczkolwiek mówi się, że ten wynik to najgorszy od roku 1976, kiedy to w Chinach skończyła się rewolucja kulturalna, zaś dwa lata później Chiny otworzyły się na świat). Koniec zachwytów na dwucyfrowymi wzrostami chińskiego PKB. Nawet te 6-7%, które dla większości państw i tak jest nieosiągalne, jawi się w obecnej sytuacji jako świetny wynik. Wynik, na który będą musiały Chiny mocno pracować.

Poruszanie się po Chinach też wraca powoli do normalności. Obostrzenia wciąż są na miejscu (maseczki, skany temepratury ciała, QR kody-o których za chwilę), ale kraj nie stoi już kompletnie w miejscu. I tylko Pekin wyróżnia się na tle innych miast, mając obecnie najostrzejsze zasady – kilka dni temu zwiększono wymóg dla przyjeżdzająych z zagranicy do Pekinu, że takie osoby muszą odbyć w Pekinie nie 14 dniową, a 21 dniową
kwarantannę. Dla innych przyjeżdzających do Pekinu, konieczne jest okazanie zielonego QR kodu, do tego trzeba pokazać wynik testu, który to test powininen być przeprowadzony w ostatnich 7 dniach przed przyjazdem do stolicy Chin.

Co to ten QR kod? To odpowiedź Chin na walkę z koronawirusem. Pierwotnie wprowadzony w Hangzhou, w prowincji Zhejiang – opracowany przez chińskiego potentata – Alibabę, system oceny czy jesteś ‘zielony’ (czyli zdrowy, nie przebywający w pobliżu miejsc gdzie były przypadki zakażeń), pomarańczowy i czerwony. Konieczny jest jedynie telefon, zweryfikowane konto na Alipay (to system płatności online, należacy także do Alibaby), ewentualnie na Wechacie i już. Chcesz pojechać metrem – pokazujesz swój kod. Chcesz wejść do jakiegoś urzędu – pokazujesz kod. To samo w większych centrach handlowych, czy w biurach. Jest to niby dobrowolny system, ale jeśli nie masz kodu, to możesz w niektórych miejscach mieć problem – nie zostaniesz wpuszczony, jeśli takowego kodu nie masz.

Jak system ocenia jaki kolor powienieneś mieć? To właśnie nie do końca jest jasne – mówi się, że sytem ma dostęp do rządowych baz danych (np bedących do dyspozycji policji), twoja tożsamość jak wspominiałem musi być oficjalnie zweryfikowana (czyli dane osobowe, numer identyfikacyjny dla Chińczyków, czy paszport dla obcokrajowców). Do tego system ma informacje dotyczące twojej lokalizacji – wszystko to, żeby zweryfikować, czy nie jesteś lub nie byłeś narażony na zakażenie.

Idźmy dalej w omówieniu tego, jak Chiny się ponownie otwierają. Szkoły – to dla mnie dobry wyznacznik tego, jak rzeczywiście wygląda sytuacja – w częścii prowincji wciąż są zamknięte. Wracają do zajęć niektóre roczniki (te starsze, które przygotowywać się będą do egzaminów), pozostałe klasy wciąż czekają na oficjalne potwierdzenia.
W Szanghaju mówiło się wcześniej o przyszłym tygodniu (po długiej majówce, która potrwa w Chinach od 1 do 5 maja), teraz już mówi się o drugiej połowie maja. Przedszkola wygląda na to, że w tym semestrze w ogóle mogą nie wrócić do zajęć.

W tle tych wszystkich wydarzeń z niepokojem czytam różne wiadomości o rosnących animozjach między – głównie – Chinami a USA. Najgorsze co może się teraz wydarzyć, to okopanie się wszystkich na swoich pozycjach i ‘strzelanie’ różnymi mniej lub bardziej bzdurnymi argumentami na oślep. Stanowisko Trumpa – mimo, iż rozumiem, że nabija sobie punkty u swoich wyborców – jest conajmniej dziwne. Wrzutki na twitterze, do których już przywyczaił wszystkich, czy ostatnie konferencje prasowe powodują już tylko zdziwienie pomieszane z niedowierzaniem.

Efekt? Ostatnie badania amerykańskiego think tanku Pew Research Center (sami określają się jako fact tank) pokazują znaczący wzrost negatywnych ocen Chin w Ameryce. Poniżej wykres pokazujący odsetek ludzi mających pozytywną (na zielono) lub negatywną (na niebiesko) opinię dotyczącą Chin. Zwróćcie uwagę na wzrost negatywnych ocen za prezydentury Trumpa. Jakby to powiedzieć: przypadek? Nie sądzę. Trump gra we własną grę, fakt, że niebezpieczną, ale znakomicie potrafi grać na emocjach i oczekiwaniach swoich wyborców (nie tylko tych obecnych, ale i potencjalnych).

 

 

Źródło: https://www.pewresearch.org/global/2020/04/21/u-s-views-of-china-increasingly-negative-amid-coronavirus-outbreak/

 

Równie ciekawe jest i poniższe zestawienie. Możnaby powiedzieć – nie ma tu niczego, czego byśmy się nie spodziewali, ale o tym za chwilę. Najpierw słów kilka – jak widać, niemal wszyscy przepytani (91%) stwierdzili, że dla świata lepiej, jeśli to Ameryka jest wiodącą światową potęgą. Niewiele mniej, bo 83%jest zdania, że USA są wiodącą światową potęgą militarną. O tym, że USA są światową potęgą gospodarczą, przekonanych jest 59% Amerykanów. Po drugiej stronie mamy zaś brak zaufania do prezydenta Xi JinPinga (71%), negatywne oceny Chin (66%, co widzieliśmy wyżej) i przekonanie, że siła i wpływy Chin stanowią zasadnicze zagrożenie (62%). 

A teraz przewrotnie zapytam – co, gdyby taki raport przeprowadzono w Chinach? Czy bardziej by ludzi w Europie ubodło, gdyby okazało się, że wyniki są podobne, z tą różnicą, że USA zostałoby zamienione na Chiny, a prezydent Xi na prezydenta Trumpa? 

Źródło: https://www.pewresearch.org/global/2020/04/21/u-s-views-of-china-increasingly-negative-amid-coronavirus-outbreak/

 

Jeśli Trump czyta takie raporty, to jak myślicie czytelnicy, jak będzie się zwracał do swoich wyborców? Będzie próbował łagodzić sytuację, czy raczej będzie zaogniał sytuację, zdając sobie sprawę, że dzięki temu grono jego wyborców będzie rosnąć?

Czy to będzie początek swoistej nowej “zimnej wojny” – tym razem z USA i Chinami w rolach głównych? Niestety, ale obawiam się, że tak – problemy z jakimi USA, ale i inne kraje, będą się teraz mierzyć spowodują, że będzie trzeba znaleźć wspólnego wroga – na kogoś będzie trzeba zrzucić winę za brak reakcji i przygotowań ze swojej strony. Chiny się do tej roli nadają znakomicie – wciąż dla wielu to kompletnie obcy i niezrozumiały świat.

Chiny z drugiej strony okopują się na swoich pozycjach, co może i przyniesie efekt w postaci wzrostu poparcia dla rządzących w Chinach (efekt oblężonej twierdzy), ale zdecydowanie nie pomoże Chinom na arenie międzynarodowej. A tymczasem trzeba się przygotowywać na nową rzeczywistość – która będzie kompletnie inna od tej, która pamiętamy sprzed kilku raptem miesięcy. Nie zazdroszczę Chinom, bo sytuacja nie jest prosta – pokazało to chociażby zamieszanie wokół środków ochrony eksportowanych masowo na cały świat – maseczek, strojów ochronnych, rękawic. Biznes w Chinach przerzucił się na produkcję tego asortymentu i sporo firm produkowało sprzęt niespełniający europejskich czy amerykańskich standardów. Tutaj Chiny za wolno zareagowały i sporo takiego felernego sprzętu trafiło w świat. Z drugiej strony – w momencie gdy Chiny próbowały zapanować nad tą ‘wolną amerykanką’ i ograniczyć produkcję i eskport przez firmy krzaki, albo po prostu firmy które zwietrzyły łatwy zysk, podniosły się głosy, że nie chcą wysyłać sprzętu na zachód. Tak źle, tak niedobrze.

I wiem tylko jedno, to, co budowano z mozołem przez lata, właśnie się na naszych oczach rozsypuje. Na nowo świat będzie się musiał uczyć, jak współpracować i jak budować zaufanie.

 

Napisal

Od 2005 w Chinach, gdzie mieszkam, pracuję, obserwuję i piszę :-)

Wpis z kategorii: Azja, Chiny, Polecane · Tagi: , , , , , , , , , , , , , ,

2 komentarze(y) do wpisu: "Co dalej, czyli świat po koronawirusie"

  1. stas says:

    W tym wszystim odkrywa się stara prawda, że jak nie wiadomo o co chodzi to chodzi…zwyczajnie i o pieniądze, i demonstrację siły.
    Jakby nie popatrzeć na całość – to zawsze bezwzględnie Ameryka demonstrowała siłę- są takie wydarzenia w ich wydaniu, które wstrząsnęły światem, a jakiegoś racjonalnego uzasadnienia w tym brak. Chyba jako społeczeństwo mają nadmierny przerost ego – i w kampanii politycznej, którą teraz toczą faktycznie musi się znaleźć ten winny.
    To samo widać w naszym rodzimym grajdołku- aż robi się to bardzo niestrawne.
    W tym wszystkim całkiem smutne jest nasze przechylenie “przyjacielskie” – a my jako naród już doświadczaliśmy “przyjaźni” i cieszenie się z “poklepywania po plecach”.
    Budowanie nastroju niechęci i wrogości do niczego dobrego nas nie doprowadzi- już to przerabialiśmy.
    A spiskowe teorie, pojawiające się w kontekście koronawirusa są często bardzo prawdopodobne i przerażające.
    I w tym wszystkim – obyśmy zdrowi byli:) czego wszystkim życzę!

  2. Wojtek says:

    Stas – wierzę, że większość Amerykanów na dłuższą metę jest inna. Ba, wierzę, że to tyczy sie nie tylko Amerykanów. Prezydenta mają z przerosniętym ego, tego się nie da ukryć. I jest bardzo skuteczny w tym, co robi (ahstrahujac od tego, jak to robi) – chce wygrać wybory w listopadzie i obecna gra jaką toczy mu to umożliwi. Bo co Demokraci zrobią? Akurat w ostrożnym podejściu do Chin nawet gdyby chcieli to się nie postawią, bo ich Trump zmiecie na fali ogólnych nastrojów.
    Co do starej prawdy – oczywiście, że tak było, jest i będzie. Zawsze chodzi o to samo, można do tego dochodzić tylko różnymi drogami – akurat Trump wybrał drogę na zwarcie.
    Teoriami spiskowymi się nie zajmuję, staram się trzymać faktów, bo inaczej by człowiek zwariował