Wpisy Komentarze

Zapiski z Chin » Chiny, Różne » Polsko-Chińska Izba Gospodarcza w Szanghaju. Reaktywacja?

Polsko-Chińska Izba Gospodarcza w Szanghaju. Reaktywacja?

Chodź, opowiem Ci bajeczkę, bajka będzie krótka…
Z popielnika na nasz kraj iskiereczka mruga
Mieli być Jankesi Trumpa, ale nam nie wyszło
Niech więc będą duże Chiny, pal licho to wszystko…

Bajka, jak to napisałem, będzie krótka. Dawno temu (bez mała 10 lat temu, w roku 2012) w Szanghaju grupa ludzi związanych z polskimi firmami (głównie państwowym KGHMem posiadającym w Szanghaju biuro – to ważne) wpadła na pomysł utworzenia Polsko-Chińskiej Izby Gospodarczej w Szanghaju. Znalazłem się nawet na liście sygnatariuszy, ale to tak raczej pro forma, bo potrzebnych było, jeśli mnie pamięć nie myli, 50 podpisów. Pojawiłem się na jednym spotkaniu, nazwijmy to założycielskim, gdzie to władze powstającej izby przedstawiły swój plan. Plan prosty, głównie związany ze szkołą polską. Na spotkaniu pojawiły się również władze polskiego konsulatu zachwalające tą inicjatywę. Jako że nie angażowałem się w prace związane z izbą, więc o całej sprawie wkrótce zapomniałem.

 

stare (2011&2012) nagłówki artykułów o powstającej izbie, linki: WirtualneMedia, PAIH, Bankier, Newsweek

 

Aż do zeszłego tygodnia, gdy dostałem mail informujący, że powstaje … Polsko-Chińska Izba Gospodarcza w Szanghaju. Jednym z głównych motorów napędowych tegoż przedsięwzięcia jest (znowu) KGHM. Trochę się zdziwiłem, bo przecież to już powstawało. No ale jak się okazało ta ‘pierwsza’ izba finalnie nie została zarejestrowana. Dlaczego? O to trzeba by zapytać ludzi którzy blisko tego byli, choć nie wiem, czy chcieliby oficjalnie mówić o powodach. Powiedzmy tylko tyle, że do takiej inicjatywy potrzeba było wsparcia polskich władz

Czy podobnie będzie tym razem? Czas pokaże, ja jednak zwrócę uwagę, że jeśli znowu pojawia się taki pomysł, to ktoś z władz naszego kraju uznał, że pora odkopać ten mocno już zakurzony pomysł. Wszak prowadzi to ponownie KGHM, a to firma do szpiku kości państowa (a co za tym idzie z bardzo politycznym sznytem – tam w końcu ludzi z przypadku nie ma, tylko z rozdań politycznych).

To moje pisanie to takie bajdurzenie, wszak to bajka. A w bajkach można popuścić wodze fantazji. Zróbmy to więc i my. Dlaczego pojawił się w roku 2012 pomysł izby w Szanghaju, (zapewne o tym pomyśle myślano nawet wcześniej niż w roku 2012) ale szybko upadł? Czy ma to coś wspólnego z naszymi relacjami z naszymi sojusznikami z USA? Czy w 2021 pomysł nie pojawia się ponownie, bo skoro na przyjaciół nie możemy liczyć tak, jak to rządzący by chcieli, to trzeba znowu coś zrobić z tymi Chinami, z którymi to nasi decydenci mają przeolbrzymi problem? (niby coś chcą, ale jak to tak z ‘komunistycznym’ krajem – jak by to wytłumaczyć ludziom w Polsce?). Ciekawe to wszystko i takie w sam raz do gdybania.

Dla uporządkowania – w roku 2012 u władzy była PO (od roku 2007). Ówczesny minister spraw zagranicznych, Radosław Sikorski w roku 2012 za priorytet polskiej polityki zagranicznej uznał kierunek europejski (choć jednoczenśnie w kwestii bezpieczeństwa priorytetem były w dalszym ciągu USA), w stosunkach z USA prezentując bardziej pragmatyczne podejście, mówiąc np w roku 2011:

Z Unią Europejską jesteśmy w rodzinie, ze Stanami Zjednoczonymi raczej w związku partnerskim. Większość krajów świata uważa swoje relacje ze Stanami Zjednoczonymi za najważniejsze relacje zagraniczne. Wydaje mi się jednak, że nasz rząd wypracował formułę stosunków z USA, w której wiemy wzajemnie, czego się możemy po sobie spodziewać, co możemy realnie wspólnie zrobić. Ta formuła jest z korzyścią tak dla nas, jak dla USA. Nie spodziewamy się już, że prezydent USA, przybywając do Polski, przywozi podarki, ale też nie spodziewamy się, że fakt takiej wizyty przyprawi nas o zawrót głowy. Znamy różnice potencjałów i jesteśmy świadomi, jakie mamy dla siebie nawzajem rzeczywiste znaczenie”.

Dodatkowo pamiętać należy o polityce ówczesnego prezydenta Obamy – kurs na Azję i polityka resetu w stosunkach z Rosją, co pokazywało nam po raz kolejny nasze miejsce w szeregu. A ja mam wrażenie, że nasze próby robienia czegoś z Chinami to zawsze efekt naszych stosunków z USA – jeśli są dobre, to o Chinach zapominamy, jeśli ulegają pogorszeniu, to przypominamy sobie o nich.

No ale wciąż nie odpowiedzieliśmy sobie na pytanie, dlaczego pomysł ostatecznie upadł, tzn dlaczego zaciągnięto hamulec i do powstania izby nie doszło? Być może takim powodem było znowu ‘kupienie’ nas sobie przez Amerykanów wzmocnieniem obecności Amerykanów na terytorium Polski (w roku 2012 zadecydowano o sprowadzeniu do polski rotacyjnego kontyngentu lotniczego). Przypadek Izby to oczywiście tylko jeden z miliona malutkich trybików, ale nic – w czym uczestniczą i w co angażują się firmy państwowe – nie dzieje się przez przypadek. Patrzymy więc, czy tym razem izbę uda się otworzyć.

— — 

Drogi Czytelniku – zachęcam do subskrypcji, dzięki której będziesz wiedział, kiedy pojawia się nowy wpis.

Napisal

Od 2005 w Chinach, gdzie mieszkam, pracuję, obserwuję i piszę :-)

Wpis z kategorii: Chiny, Różne · Tagi: , , , , , , , , , , , , ,

2 komentarze(y) do wpisu: "Polsko-Chińska Izba Gospodarcza w Szanghaju. Reaktywacja?"

  1. stas says:

    Okiem laika ale obserwatora uważnego : no Chiny są na cenzurowanym – stają się chyba coraz mocniejsze i zagrażają wszystkim , którym się wydawało, że są najsilniejsi imają pozycję na zawsze i do końca. A to wszystko dla zwykłego człowieka jest i tak niewyobrażalne- bo nie wiadomo o co chodzi; no i wtedy jak zawsze wiadomo chodzi o pieniądze. W tym wszystkim – nasi różni przyjaciele dbają o biznes- a my jak ubogi krewny z prowincji stoimy i patrzymy.
    No i pewnie to polityka- ale jaka – w tej naszej dziwnej rzeczywistości coraz trudniej to pojąć.

  2. Wojtek says:

    Stas – nie pozostaje nic innego, tylko baczne obserowanie tego, co sie dookola nas dzieje.