Wpisy Komentarze

Zapiski z Chin » Azja, Chiny » Ukraina – w co grają Chiny, czyli dlaczego nie dostarczą broni Rosji?

Ukraina – w co grają Chiny, czyli dlaczego nie dostarczą broni Rosji?

Obiecałem w moim ostatnim wpisie, że napiszę trochę o tym, jak Chiny podchodzą do wywołanej przez Rosję wojny na Ukrainie i dlaczego starają się trzymać na uboczu tego całego konfliktu, mimo tego, że usilnie są wywoływane przez innych (głównie USA) do tablicy.

Zanim przejdziemy do głównego wątku, krótkie wprowadzenie.

Chińskie podejście do Zachodu jest złożone, ale jednego Chinom w tym ich podejściu nie można odmówić – mają pamięć słonia. Coś, co dla nas jest przeszłościa, do której nie warto wracać, w Chinach ciągle jest obecne w terażniejszości.

Weźmy II wojnę światową – wielkie pojednanie jakie się odbyło między Polską a Niemcami jest kompletnym przeciwieństwem relacji między Chinami a Japonią. O ile w Polsce słychać jeszcze w niektórych środowiskach (marginalnych) o tym, co Niemcy robili, w głownym nurcie jest raczej chęć współpracy. W przypadku Chin z jednej strony Chiny są pragmatyczne i prowadzą interesy z Japonią, ale z drugiej strony nie zapominają o krzywdach – i to przypominanie jest obecne w głównym nurcie.

Dlaczego wspominam o tym?

Ano dlatego, że Chiny nie mają zbyt dobrych wspomnień związanych z obecnością Zachodu w Chinach (Wojny Opiumowe – dla chętnych do poczytania TUTAJ). Upokorzenia, jakich doznali wtedy z rąk Zachodu są w dalszym ciągu obecne. Owszem, robią z Zachodem interesy, ale to relacje czysto pragmatyczne. Próby wpływania na ich decyzje przez Zachód to dla Chińczyków echa czasów dawnych – wciąż obecnych w świadomości chińskich władz.

Ok, rozumiem, że mogą być i tacy, którzy powiedzą – co Ty człowieku gadasz o jakiś wojnach opiumowych i pamięci słonia! Tak bezprecedensowa sytuacja, tak blisko granic Polski, a Ty tu o jakiejś historii. No cóż rozumiem, że wszyscy chcą odpowiedzi łatwych i krótkich. Dla tych mam zatem inną odpowiedź – być może łatwiejszą do zaakceptowania i przyjęcia do wiadomości.

 

Chiny – Rosja.

Follow the money – czyli jeśli nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze.

 

Wielu ekspertów, próbując odpowiedzieć na pytanie dlaczego Rosja miałaby zaatakować Ukrainę, mówiło, że nie widzą powodów, dla których Rosja miałaby zdecydować się na takie militarne rozwiązanie. Jeśli jednak nie wiadomo o co chodzi, to na końcu zawsze chodzi o pieniądze. Stąd też postawię teraz trochę karkołomną tezę – Putin zdecydował się na działania, bo – oprócz wszystkich innych celów, jakie sobie stawiał, musiał pokazać Chinom swoją siłę i kontrolę w Europie. BRI (Belt and Road Initiative)/OBOR (One Belt One Road) – nowy szlak jedwabny zagrażał pozycji Rosji (margainalizując ją), a prowadzenie ważnych nitek tegoż nowego szlaku, poprzez m.in. Ukrainę, powodowało, że Chiny uniezależniłby się od Rosji. Do tego Putin nie mógł i nie chciał doprowadzić.

Mamy rok 2013 – Xi Jinping, Chiński prezydent w Astanie (Kazachstan) ogłasza inicjatywę – One Belt One Road (OBOR), zwaną także nowym jedwabnym szlakiem.

Dla Zachodu chińska inicjatywa to część nowej strategii, której celem jest zmiana globalnej sceny i zbudowania chińskiej światowej hegemoni. Dla Chin to szansa na utrzymanie swojego wzrostu – z uwagi na fakt, że zamykanie się w Chinach w dłuższej perspektywie Chinom nie wystarczy, stąd też otwiera się na świat, ale nie jak w ciągu ostanich 40 lat (od czasu otwarcia i reform zapoczątkowanych w roku 1978) otwarcia Chin na kapitał zachodni. Teraz Chiny chcą wyjść na świat z nadzieją, że takie otwarcie i budowa relacji, komunikacji i współpracy może długofalowo pomagać wszystkim partnerom.

 

Gdzie Chiny ‘zawaliły’ był bez wątpienia brak jasnej komunikacji dotyczącej szczegółów tej inicjatywy. Nie czarujmy się, oczywistym jest, że Chiny nie są zainteresowane rozwijaniem tej inicjatywy, jeśli nie ma im służyć. To zadaniem partnerów jest zadbanie o swoje interesy i tym Chiny nie będą się zajmować. Chiny robią swoją robotę, podpisując umowy o współpracy z dziesiątkami państwa. Chiny dążą do osiągnięcia pozycji dominującej, jako Państwo Środka. Czy to oznacza powstanie dla świata nowego hegemona? To trudne pytanie – Chiny same chcą przedstawiać swój pomysł na świat idealny budowany na gruncie konfucjańskim, który stawia na harmonię, co mówił prezydent Xi Jinping mówiąc o wspólnym budowaniu przyszłości ludzkości.

 

Jest oczywiście różnica w stylu – weźmy trumpowskie – “America First”, a chiński “China Dream”. Język jest ważny. Amerykanie jasno pokazują, że priorytetem jest Ameryka. Chiny stawiają nacisk na swoje marzenie. Czy jedno albo drugie wyklucza innych partnerów? Nie, nie wyklucza, ale tez znowu nie ma się co czarować, że czy to Ameryka czy to Chiny będą przedstawiały interesy innych nad swoje własne. Amerykanie mówią – najpierw, k., my (nie mogłem się powstrzymać), a Chińczycy mówią – to jest nasz sen. Niby to samo, ale jednak trochę inaczej to brzmi.

 

Skąd więc BRI spotkał się z negatywnymi komentarzami? Wynika to z kilku powodów:

  1. Niejasne wyartykułowanie przez Chiny celów – BRI to olbrzymia inicjatywa, która zdaje się rozmywać z racji na swój rozmiar. Nawet w samych Chinach nie było jasne, czy BRI nazywać inicjatywą, strategią czy polityką
  2. Rozdźwięk między deklaracjami a pewnymi działaniami, gdzie z jednej strony Chiny powtarzają przy okazji BRI o budowie i rozwoju wszystkich uczestników, z drugiej zaś strony Chiny zaczynają coraz twardziej pokazywać swoje stanowisko na arenie miedzynarodowej – można zobaczyć chociażby ‘walkę’ jaka się odbywa na Morzu Południowo Chińskim. Jasne, można próbować zrozumieć stanowisko Chin, które próbują budować swoją pozycję w opozycji do USA, tym niemniej piarowo Chiny nie mają na razie pomysłu, jak to przedstawiać. USA robią tutaj swoje, czyli pozycjonują Chiny jako agresywne i robią ten piar skutecznie. Zero zdziwień – to jest walka o globalne wpływy.
  3. Negatywne przykłady z krajów, gdzie Chiny zdobywają dominującą pozycje – czyli zarzuty o neokolonializm.

 

Gdzie w tym planie nowego jedwabnego szlaku miały być Ukraina i Rosja?

 

Zacznijmy od Ukrainy – ten kraj był / jest ważny dla Chin z kilku powodów:

– pozycja geograficzna, jako potencjalny hub logistyczny – w roku 2013 ówczesny prezydent Ukrainy, Wiktor Janukowycz, podpisał w trakcie wizyty w Chinach memorandum o budowanie terminala deep-sea terminal na Krymie (tak drodzy – tego Krymu, który rok później Rosja wysłała swoich zielonych ludzików), w memorandum tym była także rozbudowa rybackiego terminala w Sevastopolu. Krym miał zostać głównym hubem logistycznym, gdzie Chiny chciały zainwestować kilkanaście miliardów dolarów.2014 zmienił wszystko, a w związku z żądaniami Rosji, której zależy na odcięciu Ukrainy od Morza Czarnego widać, że korzystać z tej lokalizacji chcieliby Rosjanie (Wiecie drodzy przyjaciele – chciał zapewne powiedzieć Putin – my wiemy, że Wa macie swoje plany, że chcieliście dookoła, no ale sami widziecie – dostęp do Morza Czarnego mamy my, więc porozmawiajmy, jak Wam możemy ułatwić transport do Europy. A na przyszłość rozmawiajcie z nami, my nie gryziemy). Rosjanie przecież świetnie widzą, jak wzrasta handel między UE a Chinami i świetnie zdaje obie sprawę, że może na tej wymianie korzystać za względu na swoją pozycję – a jeśli swoją sferę wpływów będzie kontrolować od połnocy aż do Morza Czarnego, to oczywiście będzie miała jeszcze większy wpływ.

Chiny dalej miały chrapkę – cały czas widząc Ukrainę jako kraj z potencjałem. W roku 2016 Chiny poparły utworzenie połączenia kolejowego Ukraina (port na Morzu Czarnym Illichivsk, obok Odessy) – Gruzja – Azerbejdżan – Kazachstan – Chiny, omijając Rosję. Co więcej, wszystkie państwa, przez które prowadziła ta trasa, podpisały protokół o preferencyjnych stawkach, co oznacza, że połączenie to bezpośrednio chciałoby rywalizować z połączeniem przez Rosję. 

 

źródło: obserwatorfinansowy.pl

 

– pozycja polityczna, gdzie Ukraina może być wrotami do UE – tutaj istotna jest umowa o handlu (DCFTA: Deep and Comprehensive Free Trade Agreement) jaką UE podpisała z Ukrainą, Chiny widziały zatem Ukrainę jako takie wrota (jedne z wielu, ale ważne z racji na lokalizację)

– rolnictwo, Ukraina jest jednym z większych dostawców do Chin kukurydzy (wyprzedzając USA), Chiny są dla Ukrainy największym importerem produktów rolniczych

 

Przejdźmy teraz do Rosji –  zajęło jej trochę czasu zrozumienie wagi, jaką Chiny przywiązują do BRI i wypracowanie swojej pozycji w tej całej układance – początkowo, gdy Chiny w roku 2013 ogłosiły projekt BRI Rosja zdawała się podchodzić do tego pomysłu sceptycznie (z kilku powodów – najistotniejsza tutaj to zapewne obawa, że inicjatywa ta jest konkurencyjna w stosunku do Eurasian Economic Union (EEU), któremu przewodzi Rosja i jednocześnie jako inicjatywy, która może zagrażać rosyjskim aspiracjom do bycia łącznikiem między Chinami a Europą).

źródło: merics.org

 

Zmieniło się to w roku 2015, kiedy to Putin i XiJinping podpisali na Kremlu deklarację, gdzie Rosja przyjmuje do wiadomości ważność tego projektu dla Chin (mając już pomysł, jak z tej inicjatywy jak najwięcej ugrać dla siebie).

Chiny oczywiście budowały relację z innymi państwami, bo ‘przyjaźń’ miedzy Putinem a XiJinpingiem ‘przyjaźnią’ ale interesy interesami. To taka swoista gra pozorów, gdzie Rosja i Chiny grają wspólnie tam, gdzie im to odpowiada i wspólnie przedstawiali się jako sojusznicy, ale każdy robił swoje, żeby zapewnić swoim krajom jak najlepszą pozycję. Tak więc Chiny robiły dalej swoje, między innymi dalej współpracując z Ukrainą (ale oczywiście i innymi państwami) – w ocenie Chińczyków im więcej alternatywnych szlaków zbudują, tym bardziej niezależni będą od pojednycznych państw (np. Rosji). Czy to więc taki związek z rozsądku?

 

— — — 

 

Chiny, podobnie jak cały świat, nie podejrzewały, jak bardzo mylą się Rosjanie w swoich kalkulacjach ataku na Ukrainę. Gdyby wszystko zostało załatwione w ciągu tych kilku dni, jak ponoć Rosja zakładała (szybkie zajęcie Kijowa, wystawienie marionetkowego rządu z prorosyjskim prezydentem na czele), wszystko wyglądałoby zupełnie inaczej – Chiny musiałbyby się pogodzić z pozycją Rosji na szlaku do Europy i musiałbyby przyjąc do wiadomości, że Rosja musi swoje dostać w ramach za umożliwienie dostępu drogą lądową do Europy. W obecnej jednak sytuacji Chiny są w bardzo trudnym położeniu – nie mogą jednoznacznie poprzeć Rosji, bo wszak zależy im na BRI i na handlu z Europą. Jakiekolwiek sankcje na wzór tych nakładanych na Rosję spowodowałyby olbrzymie spowolnienie rozwoju tego projektu, w który Chiny zainwestowały zbyt dużo, żeby po prostu sobie odpuścić. Z drugiej strony muszą utrzymywać pozory bliskich stosunków z Rosją, wszak w dalszym ciągu kraj ten może mieć dużo do powiedzenia, w związku z czym Chińczycy nie chcą rezygnować z tej alternatywy.

Do tych komentarzy o ścisłym sojuszu między Rosją a Chinami podchodzę z rezerwą – dla pragmatycznych Chin to miał być związek, gdzie Rosja dostaje swoje i nie przeszkadza Chinom, zaś Rosja miała mieć szansę na utrzymywanie się w międzynarodowej grze, kontrolując (lub tak to przedstawiając) znaczną część handlu jaki odbywałby się nowym szlakiem jedwabnym.

Czy w związku z tym Chiny wesprą Rosję jednoznacznie, np wysyłając broń ofensywną? Nie wydaje mi się, Chiny nie mają w tym żadnego interesu. Jeśli miałyby mieć problemy z Rosją/Białorusią, mogą bardziej skupić się na południowym szlaku – na czym wygrają inni, np. Turcja. Z drugiej zaś strony obserwując rekację Zachodu i wsparcie jakie udzielane jest Ukrainie Chiny wiedzą, że nie mogą zwrócić przeciw sobie zachodniej opinii publicznej. Co więc będą robić? Zapewne to, co do tej pory – czyli czekać na zakończenie wojny

Czy mogłyby robić coś więcej? Oczywiście, nie wiem, dlaczego np nie zdecydowały się na większe wsparcie humanitarne dla Ukrainy (czy też Polski, która jest swoistym hubem humanitarnym); wszak Chinom nie jest w smak, co robią Rosjanie masakrując ukraińskich cywili – o ile działania Rosji walczącej z ukraińską armią można było jakoś przedstawiać, o tyle systematycznego wyburzania miast i zbrodniczych działań ukierunkowanych na ludność cywilną nie da się usprawiedliwić – i zapewne nie o takim scenariuszu były informowane przez Putina. Z piarowego punktu widzenia taka np pomoc Polsce (jeśli nie chcą bezpośrednio opowiadać się po stronie Ukrainy/Rosji) byłaby świetnym ruchem i pewnym jednak sygnałem do Rosji – nie na to się umawialiśmy, nie o tym nam mówiliście. I jednocześnie Chiny już zapewne myślą, jak teraz nitki tego szlaku puścić, to jest obecnie główne zmartwienie dla Chin.

Napisal

Od 2005 w Chinach, gdzie mieszkam, pracuję, obserwuję i piszę :-)

Wpis z kategorii: Azja, Chiny · Tagi: , , , , , , , ,

8 komentarze(y) do wpisu: "Ukraina – w co grają Chiny, czyli dlaczego nie dostarczą broni Rosji?"

  1. stas says:

    No cóż – żyjemy ze świadomością, że choć COVID był nieprzewidywalny to jednak wirus wschodni jest jeszcze bardziej groźny.
    W tym wszystkim – tak jak piszesz – mamy takie przekazy , które wcale nie są obiektywne i nawet laik taki jak ja – widzi jak politycy rozgrywają swoje interesy. I co tu można powiedzieć- tylko mieć nadzieję, że nasi politycy zaczną myśleć w naszym interesie i nie pozwolą nas wykorzystać.
    W tym wszystkim jaką mamy pozycję widać jak nas rozgrywa Unia i czyich interesów pilnuje.
    No i historia – w relacjach z Ukraińcami jest sporo tragicznych wydarzeń- a jednak Polacy pomagają- tylko jak długo damy radę bez pomocy.

  2. Wojtek says:

    Stas – mam taką nadzieję, że u naszych polityków przyjdzie otrzeźwienie i większe poczucie realizmu/pragmatyzmu.
    Z Ukrainą zaś mamy szanse na nowe otwarcie, choć jest tak jak mówisz – sami tego nie udźwigniemy i tu UE musi działać a nie gadać. Patrzmy teraz uważnie kto i co robi.

  3. anna says:

    Nastały smutne czasy!
    Już nigdy nie powrócimy do tego co nasi ojcowie wywalczyli w XX wieku!

    Historia przypomina konflikt nad Ussuri z 1969 roku.

    Podczas Rewolucji Kulturalnej od 1966 roku ZSRR stał się dla Chin wrogiem pierwszego sortu.

    Walki o wyspę Zhenbao (珍宝岛) po rosyjsku zwaną Остров Даманский, leżącą na granicy chińsko-sowieckiej, doprowadziły te dwa komunistyczne państwa na skraj wojny nuklearnej.

    Dopiero na mocy porozumienia zawartego 19 maja 1991 Rosja zrzekła się roszczeń terytorialnych do wyspy przekazując ją pod kontrolę chińską.

  4. Wojtek says:

    Anna – ja w tym konflikcie nad Ussuri widze raczej potwierdzenie jakze aktualnego powiedzenia lorda Palmerstona, ze panstwa nie maja wiecznych przyjaciol czy wrogow, ale maja wieczne wlasne interesy:

    “Therefore I say that it is a narrow policy to suppose that this country or that is to be marked out as the eternal ally or the perpetual enemy of England. We have no eternal allies, and we have no perpetual enemies. Our interests are eternal and perpetual, and those interests it is our duty to follow”

    1. anna says:

      Wędrując po interencie znalazłam inne słuszne stwierdzenie Palmerstona :

      „Anglia nie ma przyjaciół, ma tylko interesy” 🙂

  5. Wojtek says:

    Anna – we wczesniejszym komentarzu zamiescilem nawiazanie do slow lorda Palmerstona 🙂

    Jak i w zeszlym roku, gdy pisalem o Afganistanie: http://szymczyk.foxnet.pl/blog/?p=2329

    Swoja droga, to lord Palmerston dorzucil swoja ‘cegielke’ przy okazji wojen opiumowych…

    1. anna says:

      … orqw brytyjską chciwością i imperializmem pozbawił Chiny autonomii gospodarczej.

      🙁

  6. anna says:

    (korekta)

    … oraz brytyjską chciwością i imperializmem pozbawił Chiny autonomii gospodarczej.

    🙁