Wpisy Komentarze

Zapiski z Chin » Chiny, Różne » Jak się programuje ludzi?

Jak się programuje ludzi?

Poznęcał się już nad Gazetą Wyborczą redaktor Krzysztof Stanowski, poznęcam się i ja, choć moje zasięgi są pewnie jakiś milion razy mniejsze od red.Stanowskiego, ale ja za to wiem więcej o Chinach a o tychże Chinach też będzie 😊

Zaczęło się od oceny linii redakcyjnej Wyborczej przez red.Stanowskiego, która zaczyna być coraz bardziej jednoznaczna, żeby nie napisać – monotematyczna.

Czekam teraz już tylko, jak to rewolucja (czytaj: młodzi redaktorzy Wyborczej), zjedzą własne dziecko (czytaj: Michnika), bo za mało postępowy. Ale zanim to się wydarzy, to jeszcze będzie okazja pooglądać tych inżynierów społecznych, którzy ludziom starają się wmówić, że puszczanie się nie jest niczym zdrożnym (oczywiście tak długo, jak nam z tym dobrze).

Serio, kto jeszcze to czyta? Red.Stanowski znakomicie to wyśmiał w swoim nagraniu odgrywając scenkę, jaka mogłaby mieć miejsce przy okazji rodzinnego spotkania przy obiedzie – proszę samemu obejrzeć.

Rozmowa o ważnych sprawach – dlaczego praca dominy przez kamerą jest trudniejsza niż na żywo?
Społeczeństwo jest pełne niezrozumienia, tu potrzebna jest dyskusja i otwartość
Im się udało – a Tobie?

Ale, ale – jak wiadomo, Wyborcza to przystań dla wszystkich postępowych osób, co to gdzie indziej zrozumienia nie mogą znaleźć (nie zadając sobie trudu zrozumienia dlaczego inni ich nie rozumieją), więc na pisaniu o zaletach ku.wienia się nie koniec.

Oto trafiłem, przyznaję, że nie sam, bo ja tego nie czytam, na taki oto artykuł, gdzie już na początu pisze tak:

„-Najpierw wybrałam psiecko, Figę, potem znalazłam dla niej ojca – mówi Paulina, influencerka modowa. Jej suczka shih tzu obchodzi urodziny, adopciny, Dzień Taty. Razem z partnerem Pauliny Michałem tworzą rodzinę międzygatunkową.”

Popatrzcie na ten ‘język’:

  • psiecko,
  • influencerka modowa,
  • adopciny,
  • rodzina międzygatunkowa.

Nie wiem jak Wy, ale ja czuję się przytłoczony tą nowomową.


Przetłumaczyłem to (owszem, nie było to łatwe 😉 ) kilku znajomym w Chinach. Chińczykom, żeby nie było. Część myślała, że sobie stroję żarty i ich wkręcam. Część stwierdziła dyplomatycznie, że Chiny żyją innymi tematami. Nikt nie wziął tego tekstu na poważnie. Bo też nikt sobie jeszcze chyba (?) nie zdaje sprawy, jak bardzo w wielu tematach polskie media odklejone są od rzeczywistych problemów.

O tym odklejeniu, nie tylko GW (bo to jedynie forpoczta postępu) i zatraceniu się, świadczą słowa indyjskiego ministra spraw zagranicznych, S. Jaishankar, że Europa musi w końcu zapomnieć o podejściu, że problemy Europy są problemami Świata, ale problemy Świata nie są problemami Europy

„Europe has to grow out of the mindset that Europe’s problems are the world’s problems, but the world’s problems are not Europe’s problems”

Te słowa przeszły bez echa, ale ja będę je powtarzał, aż się obudzimy. Nie przemilczymy tych problemów, jakie sami sobie fundujemy.

Zgadzam się z tym, co to Musk swego czasu pokazał na twitterze, a co oddaje problem, z jakim wiele osób ma do czynienia – to nie te osoby się zmieniają, a raczej świat się przesuwa a te osoby ze zdumieniem stwierdzają, że miejsce, w którym stały i stoją przesuwa się albo w jedną, albo w drugą stronę.

Ja wiem, że mówi się, że nie można stać w miejscu, bo stanie w miejscu to w rzeczywistości cofanie się, ale nie sądziłem, że akurat będzie to tak wyraźne na tym polu.


W końcu więc wypada napisać o innym ‘gorącym’ temacie, czyli aplikacji TikTok, która to zdaniem niektórych jest co najmniej dziełem szatana i instrumentem wybudowanym w tajnych chińskich laboratoriach (żeby się jeszcze nie okazało, że w Wuhan!), które ma za zadanie doprowadzić do zupełnej degrengolady wśród naszej młodzieży. Tej samej młodzieży, dla której nie mamy czasu, bo … (tu można wstawić dowolną wymówkę).

Kilka kwestii.

‘Afera’ z TikTokiem przypomina mi to, co się obecnie uskutecznia w mediach przygotowując nas do odłączenia gospodarczego od Chin.

Po pierwsze zatem: tak jak nikt nie kazał zachodnim korporacjom inwestować w Chinach i budować tu fabryk, tak samo nikt nie kazał i nie każe nam ściągać tą czy inną aplikację na nasz telefon.

Po drugie – tak długo, jak zachodnie molochy typu Facebook (teraz to się nazywa: Meta), czy Google, dominowały sektor technologiczny i miały monopol na zbieranie naszych danych osobowych (uwaga, uwaga – nie w Chinach, bo w Chinach dostały ‘szlaban’) i zarabianie na tym olbrzymich (nieopodatkowanych) pieniędzy, tak długo wszystko było ok.

Wszystko się zmieniło w sytuacji, gdy pojawiła się aplikacja z Chin – bo jakże to śmie zbierać nasze dane i jeszcze na nich zarabiać? Bawi mnie to, że najgłośniej krzyczą Ci, którzy często sami z siebie wrzucali np. na Facebook informacje pozwalające niemal śledzić każdy ich krok.

Jak rozumiem fakt, że ich dane zbierane były przez amerykańskie agencje jakoś im snu z powiek się spędzał, ale fakt zbierania ich danych przez chińskie agencje już im spokoju nie daje? Że takie porównanie jest nieuprawione? Że firmy amerykańskie podlegają różnym restrykcjom i wymogom? Bądźmy poważni, te firmy mają taką władzę, że dzielą się tylko tym, co uznają za stosowne. Im szybciej to do nas dotrze, tym lepiej. Choć to w sumie już bez znaczenia, bo sprawy zaszły już za daleko.

Po trzecie wreszcie – TikTok ogłupia naszą młodzież, podsuwając im głupie materiały, na których oglądanie nasza przyszłość spędza każdego dnia długie godziny. Tu nie mam innej reakcji niż autentyczne ziewanie. Naprawdę? Czy ktoś jest zmuszany do oglądania tego chłamu? Te algorytmy tak działają niestety, że więcej odsłon będzie miał filmik z jakimś przygłupem, który na robieniu z siebie przygłupa robi pieniądze, niż na jakimś edukacyjnym materiale.

Niestety, ale trzeba przyjąć do wiadomości, że większą część społeczeństwa bawią takie głupie materiały.

Że w Chinach tego nie ma, bo tu po pierwsze ogranicza się ilość czasu, jaki małoletni może spędzić przez ekranem, a po drugie – największy chłam systematycznie usuwa się z przestrzeni publicznej? Cóż – to już pytanie o model – czy zgadzamy się na taką ingerencję, czy też nie?

Czy jako rodzice mamy prawo ograniczać naszym dzieciom dostęp do pewnych rzeczy, czy też nie?

Czy firmy mają prawo wprowadzać takie ograniczenia?

Czy państwo ma prawo żądać od firm wprowadzania takich mechanizmów?

Trzeba sobie odpowiedzieć na te pytania, pamiętając, że każda nasza decyzja wiążę się z określonymi konsekwencjami.

Tym niemniej – to moje prywatne zdanie – jakoś spokojniejszy jestem, gdy wiem, że moje dzieci nie trafią na patocelebrytów czy patoinfluencerów. To modne słowa w Polsce od kilku ładnych lat.

Mam wrażenie, że u nas w przestrzeni publicznej coraz więcej mamy do czynienia z ‘pato’ ale i ‘pseudo’:

  • pato/pseudocelebrytami,
  • pato/pseudosportowcami,
  • pato/pseudoinfluencerami,
  • pato/pseudoyoutuberami
  • pato/pseudopolitykami.

Jest też i miejsce dla pato/pseudodziennikarzy.

No i teraz zepnijmy to klamrą.

Czy Gazeta Wyborcza działa na rozkaz jakiś tajemniczych chińskich sił, które chcą doprowadzić do upadku naszej cywilizacji? Czy te wszystkie artykuły promujące puszczalstwo też są wysyłane przez jakieś chińskie komórki ds. walki informacyjnej? Czy to Chińczycy, sami mając swoje wyzwania związane z demografią, robią wszystko, żeby na Zachodzie było gorzej niż u nich i stąd takie teksty, które promują model: ona+on (jakże zaściankowy to model droga Wyborcza) + psiecko?

Następnym razem, gdy czytać będziecie tekst obwiniający innych o nasze własne problemy, pomyślcie, kto te problemy tworzy i czy na pewno są to czyhający na naszą ‘wolność’ Chińczycy?


Jeśli chciałbyś zobaczyć któryś z filmów na Youtube, gdzie rozmawiam o Chinach – zapraszam na tą stronę.

Napisal

Od 2005 w Chinach, gdzie mieszkam, pracuję, obserwuję i piszę :-)

Wpis z kategorii: Chiny, Różne · Tagi: , , , , , , , , , , ,

4 komentarze(y) do wpisu: "Jak się programuje ludzi?"

  1. stas says:

    Niestety – takie realia są standardem w naszej europejskiej rzeczywistości- czy ludzie zastanawiają się/ są świadomi socjotechik- niestety mało kto chce o tym słyszeć.
    Ale, żeby tak przypomnieć wszystkim taki absurdalny groteskowy obraz świata znamy z literatury – dla przypomnienia trzy cytaty:)z “Tanga”:

    Swoboda seksualna to pierwszy warunek wolności człowieka. (Stomil)

    „Zatruliście tą swoją wolnością pokolenia w przód i wstecz”
    „I coście stworzyli? Ten burdel, gdzie nic nie funkcjonuje, bo wszystko dozwolone, gdzie nie ma ani zasad, ani wykroczeń?” (Artur)

    No i Mrożek to już kilkadziesiąt lat temu widział – teraz to obraz jest jeszcze bardziej karykaturalny.

    A taki totalny chaos w naszej rzeczywistości- tak można określić :
    “Ala: Dlaczego wy wszyscy pogardzacie sobą nawzajem?
    Eleonora: Sama nie wiem. Może dlatego, że nie mamy się za co szanować.”
    No i właśnie tak jest w naszym codziennym życiu i demonstracjach kultury naszych “autorytetów”
    I taka przestroga dla buntowników, którzy nie zgadzają się z tą totalną “nowoczesnością”- głupotą:
    „Myślał dobrze, tylko był za nerwowy. Taki się nie uchowa”. ( Edek)
    No i ci, którzy znają tekst Mrożka pamiętają – buntownik Artur szukający ładu/wartości- ginie.
    No ale nie o tym – lansowanie takich zachowań jak serwuje GW jest więcej- są takie dziwne programy TV – np. Love Island i takie temu podobne – zdziwienie i zniesmaczenie- ludzie to oglądają!!!

  2. Wojtek says:

    Stas – owszem, inne media też wrzucają czasami takie ‘programowe’ materiały. GW jest mimo wszystko w awangardzie. Co do TV to nie będę się wypowiadał, nie oglądam, ale czasami są jakieś artykuły poświęcone różnym produkcjom telewizyjnym, które to artykuły tylko mnie utwierdzają w przekonaniu, że nic nie tracę.

  3. […] Wojtek on Jak się programuje ludzi?"Stas – owszem, inne media też wrzucają czasami takie 'programowe' materiały. …" […]

  4. […] Wojtek on Jak się programuje ludzi?"Stas – owszem, inne media też wrzucają czasami takie 'programowe' materiały. …" […]