Wpisy Komentarze

Zapiski z Chin » Chiny » Kawa z prądem po chińsku.

Kawa z prądem po chińsku.

Kawa z prądem? A co w tym ciekawego – Irish coffee każdy zapewne zna (a jak nie zna, to przynajmniej słyszał), a też żeby za daleko nie szukać, to u nas przecież znana jest herbata z prądem (znana też jako herbata góralska). Owszem, dla nas to zapewne nic ciekawego, ale warto o tym napisać słów kilka, bo w Chinach w tym tygodniu furorę robi właśnie kawa z prądem. Nie takim zwykłym prądem, ale z cenionym w Chinach alkoholem – maotai.

Maotai to jeden z najpopularniejszych mocnych trunków w Chinach, znany z wielu bankietów (tych mniej i bardziej oficjalnych). Był też (dalej jest, chociaż w mniejszym stopniu) dla mnie jednym z symboli korupcjogennych zachowań chińskich urzędników -musiał się pojawiać na zakrapianych spotkaniach a i często służył za prezent (który można było ‘wymienić’ na twardą gotówkę). Być może z uwagi na te konotacje, ale i smak, nie był to nigdy mój ulubiony trunek w Chinach. Jak niektórzy mogą wiedzieć, z tych lepszych chińskich alkoholi moim ulubionym był i jest Wuliangye (TUTAJ piszę trochę o tym alkoholu).


Wróćmy jednak do maotai i kawy. Oto w poniedziałek firma Luckin Coffee (lokalny konkurent dla chociażby sieci Starbucks), wypuściła na rynek kawę z tymże trunkiem (zawartość alkoholu w napoju to raptem 0.5%, a warto wiedzieć, że Kweichow Moutai ma tych procentów 53%) i rozpoczęła istny szał. Chiński internet zalany został zdjęciami kubków z kawą i dyskusjami, czy po wypiciu można kierować samochodem (firma sama nie poleca tego). Sukces marketingowy widoczny. Podobno tylko w poniedziałek firma sprzedała ponad 5.4miliona kubków  za ponad 100 milionów rmb. Napój kosztować będzie oficjalnie 38 rmb, aczkolwiek w tym pierwszym tygodniu dostaje się zniżkę 50%, i napój można kupić za połowę oryginalnej ceny.

Abstrahując od pomysłu, warto dodać, że obie firmy spotkały się w dobrym momencie. Luckin Coffee był aktorem olbrzymiego skandalu, który skończył się dla firmy zdjęciem z Nasdaq, kiedy to okazało się w kwietniu 2020 roku, że prowadził bardzo zaawansowaną kreatywną księgowość (okazało się, że firma znacząco zawyżyła wyniki sprzedaży za rok 2019).

Dla Kweichou Moutai to także dobry krok, bo firma od lat (można powiedzieć, że od czasów właśnie wzmożonej walki z korupcją) szukała nowych grup docelowych i pomysłem miało być dotarcie do młodszych konsumentów a nie ‘starych’ dziadków. Próbowali z lodami (to pomysł z 2022 roku), próbowali też sami z kawą – obie próby były średnio udane, być może za trzecim razem w końcu im się udało, choć zobaczymy, jak długo utrzyma się sprzedaż.


Pytanie teraz, jakie zadaje sobie rynek jest takie – jakie będą kolejne ciekawe kroki na rynku (nie tylko) kawy? Czy np. wspomniane wyżej Wuliangye też pójdzie tym tropem? Zobaczymy – na kawę z Wuliangye sam bym się skusił, tą z maotai’em sobie odpuszczę 😉

Napisal

Od 2005 w Chinach, gdzie mieszkam, pracuję, obserwuję i piszę :-)

Wpis z kategorii: Chiny · Tagi: , , , , , , , , , , , ,

2 komentarze(y) do wpisu: "Kawa z prądem po chińsku."

  1. stas says:

    No ja kawę lubię- pewnie warto spróbować każdej nowej wariacji 🙂
    No i tak myśli wielu klientów- tyle, że raczej kawę się kojarzy jako wzmocnienie i usprawnienie funkcjonowania przy zmęczeniu- a czy taka coffee z prądzikiem tak zadziała:):)
    Ale pewnie każdy sposób na zainteresowanie produktem jest dobry- a czy w Chinach picie kawy jest popularne; tak tradycyjne 🙂 jak w Polsce?

  2. Wojtek says:

    Stas – ten alkohol jakos mi w ogole nie podchodzi, wiec nawet z kawa sobie odpuszcze 😉 Na kawe jest moda, glownie wsrod mlodych. Zaczal ta mode Starbucks, a potem pojawily sie firmy jak np Luckin Coffee o ktorym dzisiejszy wpis, ktory to Luckin ma juz wiecej punktow stacjonarnych niz Starbucks (nie powiem, mnie to cieszy, bo za kawe w Chinach po prostu zdzierali) i ceny o wiele bardziej przystepne. Chiny to caly czas (i to sie pewnie nie zmieni) kraj herbaty 🙂

Translate/Tłumacz