Zapiski z Chin » Chiny, Różne » Jak importerzy radzą sobie z cłami.
Jak importerzy radzą sobie z cłami.
Cały świat obserwuje wojnę handlową między USA a Chinami – ja również. W pierwszych dniach konfliktu, na początku kwietnia, po wprowadzeniu przez administrację Trumpa początkowych ceł, analizowałem z moim zespołem w Chinach różne scenariusze.
Wbrew oczekiwaniom administracji USA i wielu ekspertów Chiny nie ugięły się pod presją. Zamiast tego konsekwentnie odpowiadały, stosując zasadę „oko za oko, ząb za ząb”. Hammurabi, twórca starożytnego kodeksu karnego, mógłby pochwalić tę strategię, przybijając symboliczną i wirtualną piątkę mitycznemu cesarzowi Huangdi, ojcu chińskiej cywilizacji.
W pierwszej rundzie to starsza cywilizacja wydaje się mieć przewagę, demonstrując swoją odporność.
Celem tego wpisu nie jest szczegółowe omawianie stawek celnych czy ograniczeń w handlu międzynarodowym. Skupię się na wyjaśnieniu, jakie mity narosły wokół ceł oraz jak firmy mogą radzić sobie w tych trudnych warunkach. Przedstawię kilka praktycznych strategii oraz podkreślę kluczową rolę relacji z dostawcami (tak, w tych całych łańcuchach dostaw na końcu chodzi o ludzi i relacje między nimi).

Mity na temat ceł
Zacznijmy od obalenia kilku powszechnych nieporozumień:
Mit 1: Producent płaci cła.
W rzeczywistości cła opłaca importer, czyli firma sprowadzająca towary do danego kraju. Na przykład amerykańska firma importująca produkty z Chin do USA pokrywa cła nałożone na chińskie towary – nie chińska fabryka.
Mit 2: Cła płaci się przy eksporcie.
Nieprawda – cła są należne w momencie wwozu towarów do kraju, zgodnie z obowiązującą stawką celną w danym państwie.
Mit 3: Cła na towary z Chin to nie problem – wystarczy wysłać towar przez Wietnam, Meksyk lub inny kraj, naklejając etykietę „Made in Vietnam/Mexico”
Niestety, takie rozwiązanie jest niezgodne z prawem i grożą za nie surowe kary. Samo przepakowanie towarów czy zmiana etykiet nie wystarczy. Aby towar mógł być oznaczony jako „Made in…”, musi być w znaczącym stopniu wytworzony lub przetworzony w danym kraju. Jeśli chiński dostawca wyprodukuje towar w Chinach, a następnie wyśle go do Wietnamu tylko w celu przepakowania, importer naraża się na poważne konsekwencje w przypadku kontroli służb celnych.
Mit 4: Firmy są bezradne wobec ceł.
Choć cła zwiększają koszty, przedsiębiorstwa mogą działać, stosując różne strategie, takie jak gromadzenie zapasów, opóźnianie zamówień, korzystanie z magazynów celnych czy renegocjowanie warunków płatności. Więcej na ten temat poniżej.
Jak radzić sobie z cłami?
Praktyczne strategie
Cła podnoszą koszty importu, co może prowadzić do wyższych cen dla konsumentów lub niższych marż dla firm (choć firmy rzadko decydują się na obniżenie marż, więc koszty najczęściej przerzucane są na klientów). Jak zatem importerzy mogą minimalizować wpływ ceł? Oto kilka pomysłów:
- Gromadzenie zapasów
Firmy w dobrej kondycji finansowej, dysponujące wolną przestrzenią magazynową, mogą składać większe zamówienia przed podwyżką ceł. Pod koniec 2024 roku odnotowano wzmożony eksport z Chin, wynikający z większych zamówień importerów, którzy przewidywali wyższe stawki celne.
Uwaga: Większe zamówienia wymagają wzmożonej kontroli jakości. Nagły wzrost produkcji może prowadzić do błędów, jeśli nie ma zespołów na miejscu, które na bieżąco weryfikują standardy. Lepiej zapobiegać problemom, niż zmagać się z wadliwymi towarami. Niewiele firm uwzględnia „koszty jakości” – nie chodzi tylko o naprawę czy wymianę towarów, ale także o potencjalną utratę klientów.
- Opóźnianie lub rezygnacja z zamówień
Jeśli firma dysponuje odpowiednimi zapasami, może opóźnić, a w rzadkich przypadkach zrezygnować z nowych zamówień. To podejście wymaga jednak ostrożności – należy monitorować stany magazynowe i prognozy sprzedaży. Klienci mogą nagle zwiększyć zakupy, chcąc sami zbudować zapasy, co może zaskoczyć nieprzygotowane firmy. Kluczowe jest uwzględnienie czasu produkcji i dostawy, aby uniknąć braków towarów.
- Korzystanie z magazynów celnych
Magazyny celne pozwalają przechowywać towary bez konieczności opłacania ceł do momentu wwozu do kraju. Daje to elastyczność: jeśli cła spadną, firma płaci niższą stawkę; jeśli nie, może przekierować towary do innego kraju (opcja szczególnie dla firm globalnych). Cła są naliczane dopiero w chwili opuszczenia magazynu, co pozwala „grać na czas”.
- Negocjowanie warunków płatności
Budowanie relacji z dostawcami to klucz do sukcesu. Dobre firmy traktują dostawców jak partnerów, a nie podwykonawców. Podczas pandemii COVID-19, gdy zamówienia spadały, dzieliłem zlecenia między kluczowych dostawców, aby pomóc im utrzymać pracowników. Gdy popyt wrócił, moi dostawcy priorytetowo realizowali moje zamówienia, dając mojej firmie przewagę nad konkurencją.
W kontekście ceł negocjowanie dłuższych terminów płatności (np. 45, 60 lub 90 dni po załadunku) może poprawić płynność finansową. To szczególnie ważne, gdy importer pokrywa wysokie cła. Nawet mniejsze firmy mogą wynegocjować lepsze warunki, jeśli ich zamówienia są znaczące dla dostawcy. Kluczowe jest zaufanie oparte na uczciwej współpracy. Relacje z dostawcami to nie tylko negocjacje cen, ale budowanie lojalności, która procentuje w trudnych czasach.
- Negocjowanie obniżek z dostawcami
W obecnej sytuacji, przy wysokich cłach, jest to rozwiązanie teoretyczne. Nikt nie produkuje na tak wysokich marżach, aby pozwolić sobie na znaczące obniżki cen. Wskazuję to jedynie jako możliwość, ale w praktyce jest to obecnie trudne do zrealizowania.
- Zmiana produktu w celu uzyskania innego kodu celnego
Czasami warto rozważyć modyfikację produktu, aby można go było (legalnie) zaklasyfikować pod inny kod celny. Na przykład zamiast importować gotowy produkt, można sprowadzać komponenty, które podlegają niższym stawkom celnym. Wymaga to dokładnej analizy, czy taka zmiana jest wykonalna i czy możliwe jest złożenie komponentów w gotowy produkt już po imporcie.
- Poszukiwanie alternatywnych dostawców
Firmy mogą rozważyć przeniesienie produkcji do innych krajów, takich jak Wietnam, Meksyk czy Indie, zamiast polegać wyłącznie na Chinach. To proces długotrwały, który w przypadku skomplikowanych produktów może trwać długie miesiące (by nie powiedzieć że w niektórych przypadkach i lat!). Warto jednak przeprowadzić chociażby działania sprawdzające, aby zdobyć wiedzę o potencjalnych alternatywach. Nawet jeśli nie przyniesie natychmiastowych efektów, pozwoli nam lepiej przygotować się na przyszłość. Może się również okazać, że niektóre procesy produkcyjne są możliwe tylko w Chinach, co również samo w sobie jest cenną informacją.
Podsumowanie

Cła dotykają wszystkich importerów (a na końcu i tak zazwyczaj końcowych klientów – także Was) – od zabawek po elektronikę. Zamiast jednak narzekać (pamiętając cały czas, że nasze narzekanie nie rozwiąże problemu), warto działać. Gromadzenie zapasów, korzystanie z magazynów celnych, opóźnianie zamówień i negocjowanie z dostawcami to strategie, które pomagają przetrwać wojnę handlową. Kluczowe jest jednak budowanie relacji z dostawcami opartych na zaufaniu – to one zapewniają przewagę w trudnych czasach.
Wpis z kategorii: Chiny, Różne · Tagi: blog o Chinach, cła, import, jak radzić sobie z cłami, wojna handlowa, Wojtek Szymczyk, zapiski z Chin, Zapiski z Panstwa Srodka








Przeciętny obserwator, konsument wielu tych produktów – ten z końca tego procesu, może tylko mieć nadzieję – że co prawda to wygląda jak szaleństwo ale musi na to być lekarstwo.
Stas – Trump na razie zaaplikował maczugę jako lekarstwo – nie wiadomo, czy pacjent przeżyje…
Jeśli chciał walczyć z uzależniemiem od Chin, to dało się to zrobić w mniej spektakularny sposób. Tylko w dalszym ciągu nie widzę, żeby ktokolwiek miał ‘jaja’ i potrafił wyjść i powiedzieć – tak, to można zrobić, ale będziemy płacić więcej – to inaczej się niestety nie da w krótkim i średnim okresie. Wiele obecnie produkowanych towarów to już nie tylko kwestia taniej siły roboczej, bo gdyby to było jedyne wyzwanie, to firmy juz by masowo produkowaly w tanszych krajach…