Wpisy Komentarze

Zapiski z Państwa Środka » Chiny » Niełatwe życie dobrego samarytanina w Chinach

Niełatwe życie dobrego samarytanina w Chinach

Zapewne większości Czytelników moich zapisków znana jest biblijna opowieść o dobrym Samarytaninie. Dziś więc trochę o ‘chińskich’ Samarytaninach przy okazji smutnej historii.

Otóż dwa tygodnie temu jednym z największych miast południowych Chin, w mieście Foshan (佛山) znanym z porcelany, chińskich sztuk walk oraz – głównie w ostatnich 30 latach – prężnie rozwijających się licznych chińskich firm, w wyniku nieszczęśliwego wypadku zginęła dwuletnia dziewczynka Wang Yue. Zginęła na skutek obrażeń, jakie poniosła w wyniku potrącenia przez dwa samochody.

Tym, którzy byli w Chinach i którzy mieli okazję pojeździć szczególnie po chińskiej prowincji jest wiadome, że jazda często przypomina jazdę bez trzymanki. Sygnalizacja świetlna stanowi miły – bo kolorowy i mrugający – przerywnik na trasie, zamiast zatrzymywać się na skrzyżowaniu lepiej nacisnąc na klakson, dając w ten sposób sygnał ‘zbliżam się, komu życie miłe niech uważa‘ i wsłuchując się, czy nie dosłyszymy innego klaksonu (wtedy trzeba ocenić, czy na kursie kolizyjnym jest mniejszy (phi, jedziemy dalej bez zdejmowania nogi z gazu) czy większy pojazd (oho, nie ma lekko, trzeba zwolnić i go przepuścić). Mimo tych specyficznych zasad rządzących ruchem na chińskich drogach wypadki nie ogłąda się nieprzerwanie – mimo wszystko chińscy kierowcy jakoś się w tym wszystkim odnajdują, wywołując czasami ochy i achy wystraszonych obcokrajowców przyzwyczajonych do zupełnie innych reguł.

Tym niemniej 13 października doszło do tragedii, tym większej, bo pokazującej pewien szerszy problem, z którym ostatnio zmagają się Chiny.

Wang Yue na chwilę przed potrąceniem przez pierwszy samochód.

Wróćmy jednak do nieszczęśliwego wypadku.

 

Oto w feralny czwartek 13 października około godziny 17.30 na jednym z marketów budowlanych (mam tu na myśli olbrzymie hale, gdzie wydzielone są sklepy i sklepiki) bawiącą się na wewnętrznej drodze Yueyue potrąca samochód (tzn mianbaoche – czyli ‘samochóch chleb’ – to od kształtu tego typu pojazdu). Przejeżdza przednimi kołami, zatrzymuje się na chwilę, po czym rusza ponownie, przejeżdżając przez dziewczynkę tylnymi kołami. Nikt nie rusza na pomoc leżącej na jezdni Yueyue. Nie robi tego żaden z 18 (!) przechodzących czy przejeżdzających obok ludzi. Co więcej, dziewczynka zostaje potrącona przez jeszcze jeden samochód (ciężarówkę). W końcu 19 osoba, starsza kobieta zbierająca śmieci zatrzymuje sie i pomaga dziewczynce odciągając ją na pobocze i krzykiem wzywając pomoc. 7 minut po pierwszym potrąceniu. I zapewne kilka minut za późno, bo dziewczynka po długiej walce w szpitalu umiera 21 października…

—– —– —–

Pytanie, jakie dzisiaj stawiają sobie ludzie w Chinach brzmi – czy jesteśmy już tak zimnokrwiści, że nie interesuje nas to, co nie dotyczy nas samych, czy może to efekt wcześniejszych wydarzeń, gdy osoby pomagające innym znajdowały się potem w ogniu oskrżeń i zmuszane były do wypłaty odszkodowań poszkodowanym?

Wiele osób pamięta jeszcze historię Peng Yu, młodego mężczyzny, który w roku 2006 w mieście Nankin (Nanjing) pomógł starszej kobiecie potrąconej przez jednego z pasażerów wysiadających z autobusu. Historia zakończyła się nie podziękowaniem mężczyźnie, a pozwaniem go i obciążeniem winą za wypadek (starsza kobieta zażadała ponad 136 tysięcy RMB odszkodowania). Sąd, mimo braku dowodów, obciążył mężczyznę częścią tej sumy – każąc mu początkowo pokryć 40% z tej sumy. Po odwołaniach i długiej batali sądowej Peng Yu ostatecznie zapłacił 10% tejże sumy. Za to, że pomógł kobiecie.


zdjęcie PengYu, http://tupian.hudong.com/s/南京徐老太/xgtupian/1/5

 

Sytuacja jest dziwna do tego stopnia, że podskoczyła np. sprzedaż kamer instalowanych w samochodzie – unika się w ten spoób pozwów przez ludzi, którzy stwierdzą, że zostali potrąceni przez samochód (dzięki kamerze zainstalowanej w autobusie wybronił się przez fałszymi oskarżeniami kierowca autobusu w mieście Nantong, który zatrzymał się, by pomóc leżacej przy drodze starszej kobiecie, która później – jak można się domyślić – oskarżyła go o spowodowanie wypadku).

Mniej szczęścia ma mężczyzna z miasta Tianjin, który w roku 2009 zatrzymał samochód, by pomóc starszej kobiecie, która upadła na drodze. Został przez kobietę oskarżony o spowodowanie wypadku i mimo braku jakichkolwiek dowodów i braku udowodnienia mu spowodowania wypadku został wyrokiem sądu w tym roku wezwany do zapłaty ponad 100 tysięcy RMB odszkodowania. Od wyroku odwołał się, obawiam się jednak, że skończy sie podobnie jak w przypadku Peng Yu, czyli  zostanie zobowiązany do wypłaty pewnego procentu od tej kwoty.

Takich przypadków było znacznie więcej, co odstrasza ludzi od udzielania pomocy tym, którzy takiej pomocy potrzebują. Bardziej przezorni, jak pewna kobieta, która pomogła 90-letniemu mężczyźnie w mieście Jinan, biorą świadków, którzy w razie czego zaświadczą, jak naprawdę wszystko wygladało i że osoba pomagająca jest rzeczywiście pomagająca, a nie tą, która doprowadziła do wypadku. W tym wypadku kobieta została oczyszczona z fałszywych oskarżeń, kiedy to mężczyzna najpierw jej podziękował, potem zaś – po rozmowie z synem – zmienił zdanie i oskarżył kobietę o spowodowanie wypadku. Dzięki świadkom, jakich zawołała zanimi udzieliła mężczyźnie pomocy, wybroniła się.

Pojawiły się więc i rady, aby przed pomocą komukolwiek nagrać wszystko na telefon komórkowy – najlepiej żeby sam poszkodowany do ‘kamery’ powiedział, że sam upadł, ewentualnie – że osoba udzielająca mu pomocy nie spowodowała wypadku…

Napisal

Od 2005 w Chinach, gdzie mieszkam, pracuję, obserwuję i piszę :-)

Wpis z kategorii: Chiny · Tagi: , , , , , , , , , , ,

9 komentarze(y) do wpisu: "Niełatwe życie dobrego samarytanina w Chinach"

  1. stas says:

    No tak, historia tej maleńkiej dziewczynki jest porażająca. Ciekawe jaka spotka kara obu kierowców, którzy doprowadzili do tego nieszczęścia.
    Ciekawe czy to spowoduje jakieś zmiany prawne. I ciekawe, czy zacznie się w Chinach “europeizowć” ruch drogowy? Z perspektywy pieszego użytkownika drogi rzeczywiście jest to najbardziej stresujący element jak się tam przebywa.Tak to postrzegam ja i zapewne sporo osób to potwierdzi.

  2. zhongguo says:

    Obserwując sposób prowadzenia samochodów przez Chińczyków, mam wrażenie, że kierują tak jak chodzą, tzn wszystko jest dozwolone w kierowaniu samochodem i manewrowaniu nim tak jak by się było pieszym…

    Bardzo wzruszyła mnie historia małej dziewczynki. W chińskich mediach było na ten temat głośno.

  3. Maciek says:

    Sama historia jest dla mnie niesamowicie wstrząsająca. Oglądnąłem w internecie nagranie z kamery przemysłowej. Jak dla mnie – niepojęta sprawa.
    Rozmawiałem na ten temat z kolegami – myślisz Wojtku, że możliwe jest, by kierowca furgonetki nie zauważył dziewczynki – bo takie głosy właśnie pojawiały się w rozmowach z moimi kolegami. Ja mam wrażenie, że było tam na tyle jasno, a dziewczynka była na tyle duża, że kierowca ją widział (albo przynajmniej powinien widzieć: bo tego gdzie dokładnie patrzał, kamera przemysłowa przecież nie pokaże).

    Czy jest w Chinach podobne do Polskiego prawa zarządzenie by pomoc ludziom poszkodowanym w wypadku była obligatoryjna?

    Druga sprawa, która mnie ciekawi: czy taka sytuacja, jaką opisujesz, to kwestia innego podejścia do życia ludzkiego ogólnie (bo słyszy się takie opinie, że Chiny i duża część Azji prezentują podejście pt. “jednostka się nie liczy, liczy się naród/wspólnota”)? Mnie się wydaje, że to nieco zbyt daleko idące wnioski, ale skoro mam okazję zapytać wprost 🙂

    No i ostatnia sprawa – myślę tak sobie, że może taka znieczulica (piszę tutaj teraz jedynie o okolicznościach wypadku w mieście Fusham) to nie jest efekt tymczasowy? Efekt związany z niesamowicie dynamicznie rozwijającą sie gospodarką, ludźmi zabieganymi i nie myślącymi praktycznie o niczym innym niż o tym, by zarobić więcej, by piąć się po szczeblach kariery? Może to właśnie dynamiczne przemiany wolnorynkowe spowodowały kryzys zaufania (na podobnej zasadzie co w Polsce we wczesnych latach ’90 – w związku z wieloma biznesami, nieuregulowanymi strefami, firmami upadającymi co chwilkę, “biznesmenami” spod ciemniejszych gwiazd itp). Pamięta, że w filmie “Gry uliczne” (jeśli nie pomieszałem tytułów) jest na końcu scena, w której młodego człowieka ktoś zasztyletowuje w centrum miasta (Kraków) w biały dzień wiosną, lub latem. Chłopak się wykrwawia na oczach widzów. Czytałem wywiad z osobą z ekipy i okazało się, że scena ta kręcona była kilka razy, bo filmowcy nie mogli uwierzyć, że nikt się nie zainteresował “rannym” (kamera filmowała z daleka, nie było jej widać). Mną to dość wstrząsneło. Ale mam wrażenie, że teraz w Polsce jest zdecydowanie lepiej jeśli chodzi o pomóc osobom poszkodowanym w wypadkach, pobitym etc. Może więc i w Chinach sytuacja zmieni się na lepsze (szczególnie, że słyszałem, że historia tej dziewczynki wstrząsnęła chińskim społeczeństwem).

    Pozdrawiam,

  4. Wojtek says:

    Stas – ano zobaczymy, pierwszy kierowca dostal zarzuty spowodowania wypadku ze skutkiem śmiertelnym, o drugim nie wiem na razie, jakie mu zarzuty zostaną postawione.

    Co do ruchu – dla Obcokrajowca ruch na chińskich drogach może być stresujący, dla samych Chińczyków taki nie jest.

    Zhongguo – śmiem twierdzić, że prowadząc samochód Chińczycy pozwalają sobie nawet na więcej, niż jako piesi 🙂 Ta samowola jest wprost proporcjonalna do wielkości samochodu, jaki się prowadzi (bo też kto ‘podskoczy’ kilkunastotonowej ciężarówce? Poza – oczywiście – samobójcą?)

    Maciek – czy kierowca nie widział dziewczynki? To możliwe – mógł być zmęczony i patrzył gdzieś w bok, albo rozmawiał przez telefon). Co nie zmienia faktu, że po przejechaniu po niej przednimi kołami mógł i powienien zareagować – być może by ją uratowano.

    Obligatoryjnego obowiązku pomocy nie ma. A i problemy ludzi, którzy pomagali innym (o czym zresztą piszę), by potem zostać oskarżonym o spowodowanie wypadku spowodowały, że ludzie się zrobili mniej współczujący i chętni do pomocy.

    Czy to efekt tymczasowy? Mam nadzieję, że tak. To w koncu nie tak, że wszyscy Chińczycy są tak obojętni, jak tych 18 osób, które minęły tą dziewczynkę, nie interesując się nią zupełnie. Świadczy o tym i reakcja ludzi komentujących to wydarzenie (choć też trzeba wziąć poprawkę, że od reakcji i komentarzy w internecie do rzeczywistej pomocy w takiej sytuacji droga jest daleka).

  5. Maciek says:

    Niezauważenie dziewczynki jak mniemam nie jest (nie będzie) w procesie okolicznością łagodzącą? Można w Chinach rozmawiać podczas jazdy przez telefon bez zestawu głośnomówiącego? (choć jak czytałem, człowiek rozmawiający przez telefon i tak jest tak niesamowicie zaabsorbowany rozmową, że to czy trzyma telefon przy uchu, czy też rozmawia przez zestaw głośnomówiący jest często sprawą drugorzędną).
    Ktoś mi ostatnio mówił, że w Rosji bardzo popularne teraz jest montowanie kamery w samochodzie, tak by w razie wypadku mieć czarno na białym, jak wyglądała sytuacja. A jak jest w Chinach?

  6. Wojtek says:

    Maciek – hmm, musiałbym porobić jakieś zdjęcia, bo rozmowa przez telefon prowadząc samochód to naprawdę małe piwo w porównaniu z tym, co niektórzy kierowcy wyczyniają 😉 I – oczywiście – można przez telefon rozmawiać zupełnie legalnie. Tak jak np sadzać kilkuletniego szkraba na siedzeniu obok kierowcy (i tak – nie ma obowiązku korzystania z żadnych fotelików – na nie dopiero powstaje ‘moda’ z akcentem na właśnie słowo ‘moda’ bo biorąc pod uwagę ich ceny mało który Chińczyk może sobie na nie pozwolić). Tak po prawdzie, to ja z tym problemu nie mam – w końcu każdy powinien być odpowiedzialny za siebie i swoich najbliższych (a więc jeśli nie chcesz zapinać pasów, to nie zapinaj, Twój problem). Czyli dopóki nie zagrażasz innym, rób co Ci się podoba – ale pamiętaj, że ponosisz pełną odpowiedzialność, jeśli w wyniku Twoich działań ucierpi ktoś inny.

    Z kamerami zaś masz wzmiankę Maćku w moim tekście – głośny był przypadek pewnego kierowcy autobusa, który dzięki zainstalowanej kamerze uniknął bezpodstawnych oskarżeń o spowodowanie wypadku.

  7. Maciek says:

    No cóż, jesli chodzi o foteliki, zapinanie pasów i tym podobne sprawy – to myślę, że podoba mi się taka dowolność. Ludzie powinni sami decydować o sobie samych – będąc świadomymi ryzyka oczywiście (i ubezpieczyciel powinien mieć prawo w jakiś sposób zmniejszać kwotę wypłaconą z ubezpieczenia na leczenie).
    W sumie mogłem się domyśleć, że te kamery to nie tylko w razie pomocy przy wypadku, ale również w razie wzięcia udziału w kolizji – to wydaje się nawet sensownym posunięciem. Mnie po prostu zdziwiło ostatnio jak wiele filmów z kolizji drogowych jest kręconych z perspektywy kabiny kierowcy – ale teraz takie postępowanie jest dla mnie oczywiste.

  8. Marta Pieniążek says:

    Wow, serdeczne gratulacje gigantycznego sukcesu. Fajnie jest poczytać troche ciekawostek z tak daleka i to pisane przez osobę – kolegę z podstawówki. Super! Jeszcze raz gratuluję i wszystkiego dobrego w Nowym 2012 roku. Marta Pieniążek

  9. Wojtek says:

    Marto – dzięki za odwiedziny i życzenia noworoczne! Z tym sukcesem to nie wiem za bardzo o co chodzi – ja sobie spokojnie żyję i od czasu do czasu piszę na blogu:-)

    Szczęśliwego Nowego Roku!