Studio S13
Wednesday October 26 2005, 2:15
Dział:
Archiwum
(wpis archiwalny – odzyskany)
Dzień dobry, dzień dobry. Witam Państwa bardzo serdecznie ze stadionu uniwersyteckiego na Fudanie. Jesteśmy właśnie w Szanghaju, nad nami świeci piękne słońce, wokół nas kręcą się nieprzebrane tłumy Azjatów. Razem ze mną jest też Woyijie, któremu przekazuję własnie w tej chwili mikrofon.
(ekhem) Dzień dobry (ekhem) Państwu. Miałem zacząć zupełnie inaczej, ale co tam
Zdziwienie osób przybywających do Chin budzić mogą osoby uprawiające dziwny rodzaj ni to tańca, ni to marszu. Bo też wszystko wyglądało by normalnie, gdyby nie to, że idą oni … tyłem. Wielu było takich, którzy w to nie wierzyli, dopóki sami nie zobaczyli
Czemu ma to służyć ?
No cóż – tutaj także jest wiele teorii, ja zaś na własny użytek wymyśliłem taką, że boją się oni zderzenia z jakimś dzikim rowerzystą, czy też innym cyklistą. Nie chcąc więc widzieć tego, co dzieje się na ułamek sekundy przed samym zderzeniem, które dla nich, jako dla pieszych, jest o wiele bardziej przykre i dotkliwe, idą/truchtają sobie tyłem. Sprytne
Żeby jednak nie było – co jak co, ale ćwiczących Chińczyków uświadcza się o niebo częściej niż ćwiczących Polaków. Co i rusz widzi się jakiś zapalonych biegaczy, którzy ze stoickim spokojem biegają sobie ulicami nie zważając na pędzących na złamanie karku cyklistów/motorowerzystów/motocyklistów/ kierowców tudzież innych “ów”. Obiektów sportowych jest również nieporównywalnie więcej niż w kraju nad Wisłą.
Właśnie, właśnie – z Pawłem stwierdziliśmy, że zmylimy Chińczyków zupełnie i ruszamy się jak tylko można (zupełnie nie jak przeciętni Kiepscy tudzież inni serialowi bohaterowie siermiężnych, mydlanych, wręcz popłuczynowych produkcji filmowych). Nasza kolekcja piłek liczy już dwa okazy. Do piłki do koszykówki dołączyła dziś piłka do siatki. Obie obijane są niemiłosiernie
Rozpoczęliśmy również rozgrywki w elitarnej (hehe-żartuje) lidze siatkówki. Składy? Rozmaite. Chińskie. Niskie. Wysokie. Różniste jak różniści są sami Chińczycy (jeśli ktoś mi powie, że są do siebie podobni, to uduszę gołymi rękoma
). I pomiędzy nimi wszystkimi jest nasz zespół. Dwóch Polaków, dwóch świetnych Austriaków, znakomity Szwajcar, do tego waleczny Japończyk i wysoki Kanadyjczyk. Ubrani w czarne koszulki, z logiem uniwersytetu na piersi, numerem z przodu i dużym z tyłu (mój to 66, Pawła 8 – oba szczęśliwe w rozumieniu chińskim), biegający z dzikim wyrazem twarzy po boisku i cieszący się nad wyraz głośno z każdej udanej akcji. Dla Chińczyków zapewne i tak jesteśmy Amerykanami
Ale co tam – grunt, że wygrywamy. A w zasadzie zaczęliśmy rozgrywki od zwycięstwa (wydział ekonomii Fudanu pokonany – aż żal było rozbijać kolegów po fachu, ale stwierdziłem, że jeśli gospodarkę mają dobrą, to nie muszą grać za dobrze w siatkówkę – w końcu nie można mieć wszystkiego
).
Wiele jeszcze meczów do rozegrania, wiele także przede mną wylanego potu, zanim przypomnę sobie wszystko, co też o siatkówce wiem i co grywałem (nastawiałem się na koszykówkę, która upadła, zanim jeszcze się zaczęła). Ale już teraz mogę powiedzieć – tanio skóry nie sprzedam i koszulki nie oddam. Dzisiejszy zakup piłki i perspektywa ćwiczenia wespół z Pawłem kolejnych elementów siatkarskich zacznie zapewne wkrótce procentować.
I to tyle z boiska przy głównej hali uniwersyteckiej, oddaję mikrofon do studia. Halo, halo – Jurku, jak mnie słyszysz?
Dziekuję za relację na żywo z Szanghaju, specjalnie dla Państwa mówił nasz specjalny wysłannik, Woyijie. Tymczasem ja pragnę Państwa tylko poinformować o wyniku, jakim zakończył się mecz siatkarski reprezentacji Obcokrajowców kontra Wydział Ekonomii. Niech no tylko spojrzę do mojego kajeciku. Hmm, gdzieś go tutaj miałem. Hmm… A tak, jest! Tak więc mogę powiedzieć, że mecz był bardzo jednostronny i zakończył się wynikiem 2:0 dla drużyny Obcokrajowców.
I to w zasadzie tyle w naszym dzisiejszym programie, widzimy się z Państwem następnym razem. Nie mówimy kiedy, nie mówimy skąd, bo bardzo lubimy państwa zaskakiwać
Już tylko na sam koniec dodam, że w galerii znalazło się kilka nowych zdjęć – akurat nie z meczu siatkówki, ale może i z tego wydarzenia pojawią się wkrótce jakieś zdjęcia.
3 komentarze(y) jak do tej pory
Komentarz
Halo, halo Woyijie
gratulujemy zwycięstwa, tak trzymać w sporcie i z humorem. Pozdrowienia dla drużyny.
Komentarz by Mam 10.26.05 @ 9:28 pm
prawie jak przy ognisku w Rabce….
Komentarz by aniamoon 10.29.05 @ 5:51 pm
Mam – z humorem jak to ze zwycięstwami, raz jest, raz go nie ma. Ale jakiś poziom trzeba trzymać 
Ania – tamtejsza relacja okołoogniskowa była ustnym przekazem. Ten zaś, pisemny, nie ma takiej siły oddziaływania 
Komentarz by Wojtek 11.02.05 @ 11:21 am
Jeśli podoba Ci się ten wpis, uważasz go za ciekawy - 'zalinkuj' do niego.
Jak to zrobić? To proste - przekopiuj poniższy kod (CTRL+C) a następnie wklej go (CTRL+V) na swojej stronie
Odnośnik do wpisu będzie wyglądał tak:Studio S13
Wer steht unter dem Pantoffel?
Sunday October 23 2005, 6:08
Dział:
Archiwum
(wpis archiwalny – odzyskany)
Powoli zbliża się ciąg egzaminów międzysemestralnych. Dobra wiadomość jest taka, że ich wyniki nie wpływają na nic (nie grozi relegowanie z uczelni, powtarzanie semsetru czy też dywanik u rektora
). Zła jest taka, że oblewając egazminy nie ma się szansy na ewentualnie potrzebne w przyszłości opinie od nauczycieli, jak również ryzykuje się udział w zajęciach, z których nic nie będzie się rozumieć. Po zbilansowaniu obu stron tego zagmatwanego równania, wyszło mi, że jednak przygotuję się do egzaminu
Dziś zaś ostatni dzień wyborczy (nic już więcej dziś w tym temacie), ostatni trening siatkarski (trening to brzmi dumnie – w rzeczywistości odbijamy sobie piłkę i pogrywamy). We wtorek zaś zaczynają się oficjalne zawody w siatkówce (nie wiemy z kim gramy, nie wiemy gdzie, nie wiemy w jakim składzie – niemal jak w Polsce
). W zasadzie to nie wiem, czy w ogóle będę grał. Nastawiałem się na koszykówkę, ale ta akurat nie wypaliła, więc z braku laku wybrałem się na siatkówkę. W końcu ruszać się trzeba
W kosza więc pozostaje gra poza jakimikolwiek ’strukturami’.
Z różnych takich. Po utracie telefonu kolejny ‘nieszczęśliwy wypadek’ – otóż bankomat ‘zjadł’ mi kartę bankomatową. Przygotowuję się do batalii o odebranie jej
Dzięki rozpoznaniu przeprowadzonemu przez Agnieszkę wiem, że decydujące starcie będzie miało miejsce we wtorek. Ufff. Człowiek nie ma ani jednego zwyczajnego, normalnego dnia.
Z innych ‘różnych takich’ – przeprowadziłem rozpoznanie, wraz z Pawłem (tworzyliśmy silną reprezentację Polski-nie macie się za nas co wstydzić – wstydzić to się można, za to, co się dzieje u nas w kraju ostatnimi czasy… Ok, ok – miało nie być politycznie. Nie będzie
) oraz dwoma znajomymi Austriakami (nazwijmy ich po polsku Arnim i Tobiaszem) gry w kości. Chińskie.
Wnioski z rozpoznania: istnieje pojęcie pantoflarza zarówno w języku polskim, jak i niemieckim
Już wyjaśniam o co chodzi. Otóż w Chinach jest zwyczaj, że w niektórych (a może wszystkich ?) ‘pubach’ można poprosić barmankę o dotrzymanie towarzystwa przy stoliku – już to przy okazji gry w rzeczone kości, już to w celu dolewania w odpowiednim momencie piwa do kufli. Nasz kolega Arni, który wykazywał zainteresowanie barmanką i którego nie była to pierwsza wizyta w tym pubie zaprosił Chinkę do stolika, coby dołączyła do gry.
Oficjalnie miała grać razem z nim. Ale po kilku kolejkach (gry, choć piwa także) okazało się, że to Chinka mówi, jak powinien zagrywać. Nasz biedny kolega Arni nie oponował. Stąd też z Pawłem podsumowaliśmy całą zaistniałą sytuację jednym stwierdzeniem: pantoflarz
Okazało się, że Tobiasz myślał w tym momencie o tym samym. Tak oto okazało się, że Arni steht unter dem Pantoffel
Z jeszcze innych. Jest w Szanghaju godzina 0:00. Poniedziałek. Dziś zajęcia od 8. Wstałem zaś o 4:30 w niedzielę. Do czego zmierzam? Idę spać – ot, do czego
4 komentarze(y) jak do tej pory
Komentarz
No to trzymaj się na egzaminach, bez paniki. Na luzie wyjdzie Ci lepiej. Nie stan się pantoflarzem!!!
Komentarz by Mam 10.23.05 @ 9:56 pm
Dobranoc i dzień dobry! Co za nieprzyzwoita godzina. U nas najwcześniej zaczyna się o 9
Podejrzewam, że inaczej nauczyciele by nie wstali… Japończycy funkcjonują w trybie popołudniowo-wieczornym.
Komentarz by bayushi 10.24.05 @ 2:12 am
Witam porannie i zimnawo – dramt, nie moge cos otworzyc moejgo maila… 
Komentarz by Dziewczynka 10.24.05 @ 4:15 am
Heheh. Jak Ci się Maydox wydaje, że nie masz ani jednego normalnego dnia to się zapisz na rosjoznawstwo. Przedmioty, ktore się nazywają duchowość rosyjska, albo kultura radziecka i postradziecka wymiatają. Brnę powoli przez biurokratyczne bagno UJ. Syf na maksa – wiek 19. Zdawaj man te egzaminy, może chociaż sie tobie uda. Czy mnie się tylko wydaje, czy wszystkie prowadzące na UJ mają permanentny okres?!? P.s. ma ktoś do sprzedania koloratkę?!? Po tych studiach to tylko na ksiedza, albo rysować ikony – śmiech!!! Pozdro sajm
Komentarz by sajm 10.24.05 @ 11:44 pm
Jeśli podoba Ci się ten wpis, uważasz go za ciekawy - 'zalinkuj' do niego.
Jak to zrobić? To proste - przekopiuj poniższy kod (CTRL+C) a następnie wklej go (CTRL+V) na swojej stronie
Odnośnik do wpisu będzie wyglądał tak:Wer steht unter dem Pantoffel?
Weekend w Szanghaju
Saturday October 15 2005, 5:45
Dział:
Archiwum
(wpis archiwalny – odzyskany)
W końcu udało się wyrwać na tzw. ‘miasto’ i trochę rozerwać. Najpierw na spotkaniu Polaków (nie wiedzieć dlaczego organizowanym w Irish Pubie pod wdzięczną nazwą: Blarney Stone) potem zaś, w okrojonym już składzie polskim, w kilku klubach.
Jako że zaległości były znaczne, to jednej nocy udało się zobaczyć trzy miejsca – tak po prawdzie to nawet nie tyle z tegoż powodu, że jakoś szczególnie mieliśmy ochotę tak często zmieniać lokale, co po prostu z tego faktu, że dwa pierwsze kluby były po prostu średnie (choć to podobno bardziej znane przybytki rozrywki w Szangahaju) – bawiło się mało ludzi i na dodatek (ale to już subiektywna ocena odnosząca się do mojej osoby) muzyka była mierna (rytmiczna łupanka, służąca zapewne lasowaniu mózgów).
Natomiast z ciekawszych obserwacji warto wspomnieć o … toalecie w jednym z tych miejsc (VIP Room). Otóż po skorzystaniu z tego przybytku spokojnym krokiem ruszyłem w kierunku umywalek, w celu obmycia rąk. Ni stąd ni zowąd obok mnie znalazł się pan, który podał mi mydło, zaś chwilę potem ręczniki papierowe, cobym osuszył dłonie. W międzyczasie inny ‘pracownik’ zabrał się za masaż ramion. Ale to jeszcze nic. Najlepsze miało dopiero nastąpić – po chwili owego masażu nastapiło nastawianie karku. Sprawnym chwytem złapał mnie za głowę i szyję i nim zdążyłem w jakikolwiek sposób zareagować rozległo się głośne chrup – głowa odskoczyła w lewo i na szczęście powróciła na swoje miejsce. Jeszcze jedno chrup – i głowa odskoczyła w prawo – po chwili wracając na swoje miejsce. Tak… Naprawdę dobrze mieć głowę na swoim miejscu
No ale tyle tego dobrego. Żebym za miło nie wspominał tego wieczoru – ‘udało’ mi się zgubić telefon komórkowy. Cóż – znowu przez jakiś czas bedę niekontaktową osobą w Szanghaju
Do czasu kupna kolejnego aparatu (tym razem pewnie zdecyduję się na coś taniego i chińskiego). Przed chwilą zaś Aga doniosła, że dwójce naszych znajomych skradziono rowery. Co śmieszniejsze – aktu kradzieży dokonano na wewnętrznym, osiedlowym parkingu strzeżonym. Ech…
13 komentarze(y) jak do tej pory
Komentarz
Masażyści atakuja niespodziewanie. To się nadaje na jakiś film, ubawiłam się.
Przykro z powodu telefonu. Pozdrowienia z Japonii opanowanej przez Deszczowców…
Komentarz by bayushi 10.15.05 @ 8:47 am
Unikaj masażystów, miej głowę na karku,ani w lewo ani w prawo……A ile kosztuje taki masaż?
No czyli rzeczywistość jest wszędzie taka sama i trzeba swoich rzeczy pilnować.
Już lepiej zwiedzajcie muzea.
Komentarz by Mam… 10.15.05 @ 5:52 pm
Bayushi – nie dawaj się Deszczowcom! Zaś co do masażystów – już wiem, że nie dość, że trzeba mieć głowę na karku, to jeszcze oczy dookoła głowy 
Mam – ‘masaż’ jest gratis. Za wstęp do tego klubu płaci się sporo (my akurat weszliśmy za darmo-byliśmy niedługo przed zamknięciem), więc taki serwis jest bez dodatkowej opłaty. Tak swoją drogą, to budynek klubu był kiedyś teatrem. Zaś co do muzeów – ludzi nie poznaje się w tych przybytkach. Howgh!
Komentarz by Wojtek 10.15.05 @ 6:00 pm
Heh! Masaż karku, lapiej Maydox ćwicz pompasy, bo jak sie znajdzie jakis silniejszy “masażysta” to Cię wyniosą w plastikowym worku
Dobry numer. Nikt Wam nie proponował np. układania fryzury kijem bejsbolowym? ;-] Pozdro. sajm
Komentarz by sajm 10.15.05 @ 6:32 pm
A ja tam o masazu marze, szczegolnie po zajeciach z tanca! Udalo mi odcyfrowac jeden bilboard zachwalajacy tajski masaz, ale…no, nie wiem, czy to masaz…Ale glowy pilnuj! 
Komentarz by Dziewczynka 10.16.05 @ 8:16 am
Hahahahahaha!!! Wyobrazam sobie Twoja mine, ktora miala mowic: phi, masaz w toalecie to dla mnie zadna nowina. Zaloze sie przy tym, ze miales ochote zwiewac gdzie pieprz rosnie? Hahahah, dobra historia Wojtus. A telefon olej, znam ludzi, ktorzy funkcjonuowali bez tego urzadzenia ladnych pare lat. Pozdroofki
Komentarz by olala 10.19.05 @ 1:28 pm
Sajm – hmm, no coś tam się ćwiczy. Choć z drugiej strony nie potrzeba mi więcej ruchu – codziennie na rowerze, prawie każdego dnia albo kosz, albo siatka, albo też piłka nożna. O kondycję się nie obawiam. A i jeszcze człowiekowi pięć kilogramów ubyło 
Dziewczynka – co to za zajecia z tańca, po ktorym marzysz o masażu? Czyżby breakdance? 
Olala – fakt, minę miałem pewnie wyjątkowo głupią
A zwiewać nie miałem gdzie, bo ten gość od mydła zastawił mi drogę ucieczki 
Komentarz by Wojtek 10.19.05 @ 4:19 pm
Aaaaaa, mezczyzna z mydlem zastawil Ci droge? Mamma mia, nie pytam co bylo dalej 
Komentarz by olala 10.20.05 @ 12:03 am
Nazywa sie to teoretycznie ballroom dancing, ale to tance latynoskie. Ostatnio jest rumba i samba na tapecie. To mam 2 razy w tygodniu, we wtorki i czwartki, po 3 godziny plus mozliwosc cwiczenia codziennie przez godzine w czasie lunchu z “senior dancers”. Plus poniedzialkowy jazz dance, oczywiscie. A w srode mamy 2 godziny WF-u (tak, tak, nisko upadlam…). W piatek zazwyczaj odsypiam caly tydzien i nie mam ochoty sie ruszac 
Komentarz by Dziewczynka 10.20.05 @ 11:36 am
A, a breakdancem zajmuje sie moj filipinski kolego, Joel 
Komentarz by Dziewczynka 10.20.05 @ 11:37 am
Ty Maydox weź powrzucaj jakieś zdjęcia do galerii. Cos się obijasz w tym temacie man. Trzymka no i odezwij sie cos na gg. Pozdro sajm
Komentarz by sajm 10.20.05 @ 4:24 pm
Dziewczynko, nie za dużo tego ruchu?
JA padam po japońskeij sakurze raz w tygodniu. 
Wojtku, właśniee – gdzie zdjęcia?!
Komentarz by bayushi 10.21.05 @ 3:58 pm
Sajm, Bayushi – nadrobię zaległości zdjęciowe-obiecuję. Pogoda jest mało zachęcająca do robienia zdjęć – pochmurno się zrobiło, ale coś wymyślę 
Komentarz by Wojtek 10.22.05 @ 5:23 am
Jeśli podoba Ci się ten wpis, uważasz go za ciekawy - 'zalinkuj' do niego.
Jak to zrobić? To proste - przekopiuj poniższy kod (CTRL+C) a następnie wklej go (CTRL+V) na swojej stronie
Odnośnik do wpisu będzie wyglądał tak:Weekend w Szanghaju
Chińska proza życia
Thursday October 13 2005, 5:24
Dział:
Archiwum
(wpis archiwalny – odzyskany bez komentarzy)
Tak oto nadszedł w końcu czas, gdy człowiek liczy kolejne dni zajęć. Cóż – studencki tryb życia ma swoje niezaprzeczalne zalety (obok kilku wad). Tak więc liczę sobie po cichu, który to dzień zajęć w tym tygodniu i ile jeszcze do weekendu. Zajęć niby nie przybywa, czego (nie)stety nie można powiedzieć o materiale do opanowania.
Pierwszy duży test (z pierwszego miesiąca nauki) poszedł … hmm… Określmy to tak: średnio… No ale cóż, przynajmniej wiem, ile i czego mam do nadrobienia. Za jedyne pocieszenie może służyć fakt, że nikt chyba nie spodziewał się, że przez ten miesiąc uzbiera się aż tak dużo – stąd też nasze wyniki nie były zbyt imponujące (chyba wręcz nawet do tego stopnia, że nie dostaliśmy testów z powrotem, tylko dzisiaj przywitano nas niezapowiedzianym testem z materiału z poprzedniej lekcji. Ha, nie wiem jak inni, ja zrozumiałem tą aluzję
).
Na naszą korzyść działa zaś pogoda – jest po prostu świetna, typowo polska jesienna, późno sierpniowa słoneczna pogoda. Czegóż chcieć więcej? Jest pogoda, są zajęcia – te uczelniane i te poza uczelniane. Do tych drugich zaliczyć wypada zajęcia ‘ruchowe’ – siatkówkę, którą zainaugurowaliśmy w środę i koszykówkę, której oficjalnie jeszcze nie rozpoczeliśmy, aczkolwiek z Pawłem pogrywamy dosyć często.
Nie ma bowiem nic lepszego po zajęciach, jak wyskoczenie na świeże (hmm…) powietrze. Zaś po grze można wyskoczyć na jakieś jedzonko – jeszcze nie pisałem o tym, a to warte wzmianki chociażby dwulinijkowej: do naszych obowiązkowych punktów w żywieniu należą niepozorne … szaszłyki (xin pin yang rou 新品羊肉) w cenie 0.5 RMB za ‘patyczek’. Specjalnością naszą zaś jest zamawianie ich w ilościach słusznych (nieoficjalny, dotychczasowy rekord, to 30 patyczków zjedzonych w trakcie jednego wypadu).
Dodać jeszcze muszę, że jest to najtańsza pozycja z menu – okazało się bowiem, że nasze (zachodnie) i chińskie poczucia tego, co smaczne, znacznie się różnią. Odnieść można wrażenie, że im więcej zasysania, obgryzania, cmokania, tym smaczniejsze (dla Chińczyków); stąd też podobne szaszłyki w cenie dwukrotnie wyższej (1 RMB za patyczek) są bez wątpienia bardziej cenione przez Chińczyków, niż przez nas (sprawdzaliśmy, nie dało się tego zjeść do końca – mięsa było jak na lekarstwo, za to można było wgryzać się w coś żylastego, kauczukowatego – po prostu mało zachęcającego. Tyle dobrze, że nie próbowało samo uciekać, bo tego bym już nie zdzierżył
).
Niestety coraz więcej dowodów gromadzę na prawdziwość tej hipotezy. Nie dalej jak dwa dni temu byliśmy w restauracji chińskiej, gdzie mi w udziale przypadł zaszczyt skonsumowania specjalności zakładu – podanego w kamiennym garnczku,niemal wazie, w mięsem pływającym w sosie o dosyć ostrawym, acz przyjmnym smaku i kilkoma jajkami (hmm, nie były to kurze jajka – Paweł obstawiał na przepiórcze). Niby sos dobry, ale i tak cieszyłem się, że dostałem do tego przysmaku ryż, gdyż w innym wypadku wyszedłbym z restauracji nie dość że głodny, to jeszcze zdenerwowany (tym, że wychodzę głodny
). ‘Mięso’ bowiem miało więcej słoniny niż mięsa, zaś jajka swoim smakiem nie trafiły w moje gusta kulinarne. No cóż – przynajmniej kolejna potrawa spróbowana
Tak czy inaczej miano najlepszej potrawy ma podawany w koreańskiej restauracji kurczak w panierce cynamonowej – ri ben zha ji rou 日本炸鸡肉 (po prostu rewelacja).
Hmm. Właśnie sobie uzmysłowiłem, że trochę zgłodniałem od tego pisania o jedzeniu. Uciekam więc w okolice lodówki, z której myślę wyłowić całkiem przyjemne sushi
Jeśli podoba Ci się ten wpis, uważasz go za ciekawy - 'zalinkuj' do niego.
Jak to zrobić? To proste - przekopiuj poniższy kod (CTRL+C) a następnie wklej go (CTRL+V) na swojej stronie
Odnośnik do wpisu będzie wyglądał tak:Chińska proza życia
Witajcie w naszej bajce…
Sunday October 09 2005, 4:50
Dział:
Archiwum
(wpis archiwalny – odzyskany)
Disneyland. Czyli zwycięstwo w wyborach w Szanghaju odniósł znany wszystkim Donald
Tak oto zakończyła się kolejna ‘przygoda’ wyborcza. Ostatnimi czasy bardzo często widywano mnie w naszym konsulacie, wobec czego wszem i wobec ogłaszam, że biorę od niego chwilową przerwę. W końcu ile można pisać o wyborach, listach, politykach i takich tam. A na nic innego nie było ostatnio czasu. Wczoraj konsulat, dziś cały dzień… Koniec. Howgh!
Korzyścią całodniowego posterunku jest kilka bardzo interesujących informacji, które w odpowiednim czasie mogą się przydać. Pierwszą z nich będzie wiedza o kilku dobrych księgarniach/sklepach z płytami – największa ma mieć podobno siedem olbrzymich pięter, z których całe jedno ma być poświecone muzyce. Koniecznością będzie zarezerwowanie całego dnia na zwiedzenie tego przybytku – z przyjemnością zakupiłbym kilka płyt, na które polowałem w Polsce, niestety z mizernym skutkiem. Tutaj zaś jest spora szansa na nadrobienie tych zaległości nagraniowych.
Bo czego jak czego, ale płyt Chińczycy wydają na potęgę. Ceny? Teoretycznie płyta z muzyką około 10-15RMB, ale zawsze można się potargować. Co śmieszne – częstokroć filmy na DVD są tańsze od płyt z muzyką (filmy około 8RMB – tak, tak – to jakieś 3 złote z hakiem) .
I jeszcze jedna ciekawostka – płyty dzielą się na:
pirackie piraty (płyty tzw gołe – często tylko w kopercie)
i
oryginalne piraty (kuriozalnie brzmi, ale wygląda nieźle – tzn. płytę odstajemy w pudełku, z wkładką, materiałami promocyjnymi w środku – pełen profesjonalizm
).
Wczoraj w jednym ze sklepików w okolicy, w której mieszkam, znalazłem kilka płyt z Chopinem – jeśli więc w naprawdę niewielkim miejscu mają całkiem bogatą kolekcję płyt (zgoda, nie zawsze najlepszej jakości brzmieniowej), to co dopiero w takim siedmiopiętrowym molochu. Pozostaje tylko wybrać wolny dzień
(mógłby to być w zasadzie jutrzejszy, jako że nie wybieram się na zajęcia – mam zamiar odespać cały dzisiejszy spędzony na nogach, gdyby nie fakt, że we wtorek czeka mnie duży test – z materiału od początku semestru).
Inną godną uwagi informacją jest wiedza o pewnej firmie, która wchodzić będzie (w zasadzie to już zaczyna) na rynek chiński – zawsze to jest jakaś perspektywa ewentualnego stażu w okresie ‘luźniejszym’ (więc zapewne nie wcześniej niż za pół roku).
Ciekawe też było wysłuchiwanie opowieści Pana Konsula Generalnego. No ale jeśli zjeździło się pół świata, to i opowiadać jest o czym (począwszy od opowieści o Chinach sprzed dwudziestu laty, aż do Bliskiego Wschodu i przygód związanych z obecnością polskich wojsk np. na Wzgórzach Golan).
6 komentarze(y) jak do tej pory
Komentarz
No to odsypiaj. U nas niestety też przeszedł jako pierwszy Donald, a takiego to lubiłam tylko w dzieciństwie w bajce. No coż……….
A takich piratów i tak potem przywieżć się nie da.
Komentarz by Mam… 10.09.05 @ 10:25 pm
Mam – stwierdzam fakt, nie oceniam czy to dobrze, czy źle. Donald tak samo mnie obchodzi jak zeszłoroczny śnieg. Szczególnie w Chinach.
Komentarz by Wojtek 10.10.05 @ 5:37 am
Ale nawet zeszłoroczny śnieg wpływa na dziś. Mam nadzieję, że w dogrywce będzie lepiej. No i macie zapewniony chyba kolejny dzień w konsulacie?
Komentarz by Mam… 10.10.05 @ 6:08 pm
Ojtek, badz dzielny wśród piratów! ja staram się być dzielna na Kampusie! Krzyżaków brak! Jelonków również…
Komentarz by aniamoon 10.11.05 @ 12:55 pm
Kurka wodna, jakas polityczna dusza na bratniej ziemi chinskiej sie uaktywnia. Wojtek, tylko nie bierz przykladow z ichniejszych sposobow rzadzenia, bo jak wezme kija…
Fajnie Wam tam, oj fajnie… Ogromne pozdroofki i buziaki
Komentarz by olala 10.12.05 @ 10:26 pm
Aniamoon – piratom się nie dam
Zaś co do Krzyżaków – w Szanghaju też ich brak 
Olala – nic się nie martw. Od polityki biorę po drugiej turze prezydenckich wolne. Na długi czas 
Komentarz by Wojtek 10.13.05 @ 7:47 am
Jeśli podoba Ci się ten wpis, uważasz go za ciekawy - 'zalinkuj' do niego.
Jak to zrobić? To proste - przekopiuj poniższy kod (CTRL+C) a następnie wklej go (CTRL+V) na swojej stronie
Odnośnik do wpisu będzie wyglądał tak:Witajcie w naszej bajce…
Polska w Chinach. Chiny w Polsce?
Friday October 07 2005, 6:52
Dział:
Archiwum
(wpis archiwalny – odzyskany)
Je�?li kiedy�?, drogi internauto, zab�-�-dzisz w czelu�?ciach internetu i przypadkiem zupe�-nym trafisz na stron�? chi�Lskiej agencji prasowej (www.xinhuanet.com/english) zapewne zechcesz zobaczy� , co te� pisze si�? w Chinach o naszym kraju.
Pozw�l, � e pomog�? Ci w tych poszukiwaniach. Ot�� ostatnia informacja z Polski pochodzi z 28 wrze�?nia (dotyczy wynik�w wybor�w w Polsce). Dzi�? za�? mamy 7 pa�dziernika. Jaki�? komentarz? Ja pozwol�? sobie sw�j zachowa� dla siebie. Gdyby nie wybory w Polsce, d�-ugo trzeba by szuka� jakiej�? wzmianki o kraju nad Wis�-�-.
Do czego zmierzam? Ot�� wskoczy�-em dzisiaj na stron�? pewnego polskiego portalu internetowego. W czasie, gdy dwaj kandydaci na prezydenta prowadzili niesamowicie zapewne kulturaln�- debat�?, Chi�Lczycy wybudowali tyle dr�g, ile u nas powsta�-o w ci�-gu ostatnich pi�?ciu lat (przesadzam? Je�?li nawet, to tylko odrobin�?). Czy kto�? ze �?wiecznikowych ludzik�w (polityk�w) zauwa� y�-, co dzieje si�? w Chinach? Czy kto�? pomy�?la�- o tym, � e mo� e w ko�Lcu warto by�-oby si�? bardziej zainteresowa� tym krajem? Nie mam wi�?cej pyta�L. Przegrywamy, na w�-asne � yczenie, kolejn�- szans�?.
Zebra�-o mnie na tak�- notk�? przy okazji wczorajszej wizyty w naszym mieszkaniu pana Janka – Chi�Lczyka z krwi i ko�?ci, kt�ry w latach 60. ubieg�-ego stulecia studiowa�- w Polsce. Cz�-owiek ten, nie tylko z racji swojego s�-usznego wieku, jest prawdziw�- kopalni�- wiedzy. Co wi�?cej – znajomo�?ci�- Polski m�g�-by zaskoczy� niejednego Polaka. Buduj�-ce to, a i przyjemne – m�c spotka� tysi�-ce kilometr�w od domu cz�-owieka, kt�ry wci�-� darzy nasz kraj sympati�- (je�?li kiedy�? w telewizji szanghajskiej zobacz�? polski serial �-�Czarne chmury�-? b�?d�? wiedzia�-, � e t�-umaczy�- go nie kto inny, tylko pan Janek). Szkoda tylko, � e ludzi takich jest niewiele – a wr�?cz coraz mniej.
Z innych spraw – ko�Lczy si�? tygodniowa przerwa. Jutro zaj�?cia (odrabiam kt�ry�? tam czwartek), pojutrze ca�-y dzie�L siedzenia w komisji wyborczej (gdyby nie to, by�-bym na zaj�?ciach – w niedziel�? bowiem odrabiamy kt�ry�? tam pi�-tek
). A potem d�-ugo, d�-ugo bez � adnej przerwy. Ale najwa� niejsze, � e pogoda si�? poprawia
7 komentarze(y) jak do tej pory
Komentarz
Hehe! Wyluzuj Maydox i r�b swoje. Jak dobrze p�jdzie to dziurami w drogach nie bedziesz si�? musia�- przjmowa� bo b�?dzie Ci�? sta� na wypasion�- teren�wk�?, kt�rej nasze koleiny nie b�?d�- straszne. A, � e Chiny si�? rozwijaj�-, to te� nie�le, mo� e dzi�?ki temu b�?dziesz m�g�- sobie t�- teren�wk�? kupi� taniej, a � e auto pochodzi z �-�Dalekiego Wschodu�-? poznasz tylko po �?miesznym znaczku na jego atrapie. A politycy? Im wystarczy, � e za ich kadencji, poprowodzono nowe drogi dojazdowe, do ich wypasionych rezydencji, do kt�rych przez poprzednie 4 lata dobudowano pare kondygnacji
Kij im w oko bo i tak usma� �- si�? w piekle, razem z ich �?miesznymi programami, but�-, brakiem profesjonalizmu i typowym tylko dla nich zad�?ciem. Pozdro.
Komentarz by sajm 10.07.05 @ 9:34 am
No to wszstko przed Wami, macie szans�? kiedy�? rozwija� nasze kontakty z Chinami. I ile ciekawych rzeczy mo� ecie si�? dowiedzie� . A swoj�- drog�-, to jaki polski film jest znany przeci�?tnemu Chi�Lczykowi?
Do tej pory my�?la�-am, � e odpracowywanie czwartku w niedziel�? to taka typowo polska zabawa.
Komentarz by Mam… 10.07.05 @ 3:14 pm
Haj Wojtku, smutno jako�? po tym Twoim komentarzu. Te� si�? zastanawiam, czmu nasze kontakty z Azj�- og�lnie s�- tak � a�-osne. I dotar�-o do mnie, � e na naszym kampusie nie ma sali komputerowej dla ka� dego, film�w do poogl�-dania w bibliotece. Ba, nie mamy w�-asnej biblioteki. A to tego znajomi zasypuja mnie kwiatkami przedwyborczymi. Nar�d zg�-upia�- od naszego wyjazdu, czy jako�? nie rzuca�-o mi si�? to w oczy? Trzymajcie si�? tam dzielnie i powodzenia z 7dniowym tygodniem pracy. Ja mam wolne w poniedzia�-ek 
Komentarz by bayushi 10.07.05 @ 4:53 pm
Sajm – jestem wyluzowany, troch�? si�? tylko zdenerwowa�-em w trakcie przegl�-dania wiadomo�?ci na polskich portalach
Mam – przeci�?tnemu Chi�Lczykowi, obawiam si�?, � aden polski film nie jest znany. Pan Janek jest niestety wyj�-tkiem potwierdzaj�-cym regu�-�?. Ale za to w sklepach muzycznych s�- nagrania Chopina 
Bayushi – co�? w tym jest, o czym piszesz. O kampusie, bibliotece i kampusie z bibliotek�-
A swoj�- drog�-, to i racja z tymi wyborami – cz�-owiek nabiera dystansu do ca�-ej naszej, polskiej, rzeczywisto�?ci. Dzi�?ki za � yczenia – te� trzymaj si�? ciep�-o i nie dawaj si�? tajfunom – my tam sobie na kontynencie damy rad�? 
Komentarz by Wojtek 10.08.05 @ 5:54 pm
W galerii nie ma dalej zdj�?cia fajnej Chinki. Przed wyjazdem obiecywa�-e�?, � e b�?dzie inaczej 
Komentarz by PrzemekFranek 10.08.05 @ 6:43 pm
Wojtku i Bayushi,
je�?li w jaki�? spos�b Was to pocieszy w Polsce znalaz�- si�? kandydat na prezydenta chc�-cy wzmocni� kontakty z Chinami- niejaki Tymi�Lski si�? nazywa
Ja ostatnimi czasy spe�-niaj�-c sw�j obywatelski obowi�-zek poczyta�-am o planach poszczeg�lnych kandydat�w no i wynalaz�-am takie ciekawe informacje�-�
Komentarz by aniamoon 10.09.05 @ 12:17 pm
Franek – cierpliwo�?ci, cierpliwo�?ci. Z Chi�Lczykami trzeba na spokojnie – dop�ki si�? nie w�-ada w miar�? biegle chi�Lskim s�- dosy� nieufni (tak ja to widz�?) – a na angielski nie ma za bardzo co liczy� .
Aniamoon – ju� po wyborach. Wbrew pozorom w Szanghaju pan Tyminski nie wygral. Co wiecej – nie dosta�- nawet jednego g�-osu. Wygra�- Disneyland, czyli wszystkim znany Donald.
Komentarz by Wojtek 10.09.05 @ 4:19 pm
Jeśli podoba Ci się ten wpis, uważasz go za ciekawy - 'zalinkuj' do niego.
Jak to zrobić? To proste - przekopiuj poniższy kod (CTRL+C) a następnie wklej go (CTRL+V) na swojej stronie
Odnośnik do wpisu będzie wyglądał tak:Polska w Chinach. Chiny w Polsce?