2008 January

Zapiski z Państwa Środka

Szanghaj Tarn.Góry/Kraków

Chiny. Koniec z tanią siłą roboczą?
Friday January 25 2008, 6:16
Dział: Chiny

W Chinach opublikowano dane gospodarcze za poprzedni rok. Wzrost PKB za rok 2007: 11.4%.

Wygląda imponująco?

Ano wygląda.

Czy jest tak różowo, jak by się to niektórym mogło wydawać?

Chyba nie do końca.

Co o tym świadczy? (kilka wybranych przykładów)

1. Od 1 stycznia tego roku obowiązuje nowe prawo pracy. O wiele bardziej nastawione na obronę praw pracowników.

2. Władze chińskie (a dokładniej Ministerstwo Pracy) proponują pewne zmiany w sposobie wynagradzania pracowników. Jak? Ano sugerują pracodawcom, że może warto by było pomyśleć o podwyżce pensji pracowników :-)

3. Od marca tego roku zwiększeniu ulegnie tzw kwota wolna od podatku dochodowego – z obecnych 1600 yuanów, do 2000. Ma to na celu poprawę sytuacji ludzi o najniższych dochodach.

—– —– —– —–
Jak takie podatki wyglądają w praktyce?

Pracownik, który dostanie miesięczne wynagrodzenie w kwocie poniżej 2000 yuanów nie będzie płacił podatku.

Od wyższych wynagrodzeń odejmuje się kwotę wolną, następnie zaś – korzystając z pewnych tablic stosuje się odpowiednią skale podatkową (począwszy od 5% a skończywszy na 45% – samych progów jest 9) i na koniec odejmuje się pewną stałą kwotę, stałą dla każdego z progów).
—– —– —– —–

Władze chińskie wiedzą bardzo dobrze, że zwykli Chińczycy mają coraz większe problemy – ceny żywności cały czas idą do góry. A co za tym idzie – wszystkie inne ceny także.

Wszystkie więc zmiany służą jednemu – poprawieniu warunków życia najmniej zarabiających Chińczyków, gdyż to w nich najbardziej uderza inflacja.


Jeśli podoba Ci się ten wpis, uważasz go za ciekawy - 'zalinkuj' do niego.
Jak to zrobić? To proste - przekopiuj poniższy kod (CTRL+C) a następnie wklej go (CTRL+V) na swojej stronie
Odnośnik do wpisu będzie wyglądał tak:Chiny. Koniec z tanią siłą roboczą?


Blog Roku 2007 – prośba o Twój głos!
Wednesday January 23 2008, 2:49
Dział: Chiny
    Drogi Czytelniku!

Onet.pl ogłosił konkurs na Blog Roku 2007. W konkursie tym startuje także i mój blog – w kategorii “Ja i moje życie”.

Jeśli uznasz, że warto oddać na niego Twój głos – będę wdzięczny!

Jeśli uznasz, że warto przekazać tę informację Twoim znajomym – będę również wdzięczny!

    Jak należy głosować?

Na numer 71222 należy wysłać sms podając w treści numer mojego bloga: A02110
( A – zero – dwa – jeden – jeden – zero)

Uwaga: ‘A’ powinno być wielkie ‘A’. W numerze bloga NIE ma także żadnej spacji.

Z każdego telefonu można oddać jeden głos.

Po zagłosowaniu otrzymasz sms potwierdzający fakt oddania głosu! (jesli nie otrzymałeś takiego smsa, to możliwe, że niepoprawnie wpisałeś numer bloga).

Na tej STRONIE można zobaczyć, ile głosów oddano na ten blog (www.szymczyk.foxnet.pl).

Pamiętać jedynie należy, że głosy na stronie aktualizowane są dwa razy dziennie – o godzinie 13.30 oraz 01.30 (tylko wyniki 25 blogów z największą liczbą głosów aktualizowane są co godzinę).

Koszt SMSa to 1.22 pln brutto. Dochód z SMSów zostanie przeznaczony na wsparcie Ośrodka Szkolno – Wychowawczego dla Dzieci Niewidomych i Słabowidzących w Krakowie.

Wśród osób wysyłających SMSy zostaną także rozlosowane nagrody: 10 Ipod-ów NANO 4GB.

    Za wszystkie głosy – serdecznie dziękuję!

Jeśli podoba Ci się ten wpis, uważasz go za ciekawy - 'zalinkuj' do niego.
Jak to zrobić? To proste - przekopiuj poniższy kod (CTRL+C) a następnie wklej go (CTRL+V) na swojej stronie
Odnośnik do wpisu będzie wyglądał tak:Blog Roku 2007 – prośba o Twój głos!


Szanghaj w styczniu
Tuesday January 22 2008, 3:26
Dział: Chiny

Styczeń w Szanghaju zdecydowanie nie należy do najciekawszych miesięcy. Wszystko przez wredną wilgoć. I nawet nie wiem, jak by to napisać, żebyście Czytelnicy choć odrobinę poczuli tą atmosferę.

Bo prawda jest taka, że mogę się ubrać wyjątkowo ciepło, a to wredne ustrojstwo i tak sie dostanie pod te wszystkie ubrania. Efekt – stopy zimne, rece zimne. I to tak denerwujaco zimne. Bo czy nie jest o wiele lepiej, gdy jak w Polsce, trzyma mróz, jest zimno, ale jak sie ubierzesz odpowiednio, to mozesz nawet pogodnie na to wszystko spoglądać? Wiem, wiem – zimno jest i tyle. Ale to inny rodzaj zimna :-)

W tej sytuacji można zrozumieć, dlaczego Chińczycy tak się lubują w bieliźnie. Nie no – nie to, żeby byli jakimiś fetyszystami. Chodzi tutaj o np koszulki z dlugimi rekawami, ktore to naklada sie jako pierwsza – najblizsza cialu – warstwe. Dopiero potem koszula, czy co ma byc; na to jakis sweter/marynarka i dopiero kurtka. Wilgoc trzyma sie wtedy z daleka. W wiekszosci przypadkow.

Śmiesznie także wygladają nakładki na … deski klozetowe. A tak. Nakładka z materiału misiowego (czyli miła w dotyku) do kupienia za kilka(naście) juanów. Też się cieszą powodzeniem wśród Chińczyków. Czego sie w końcu nie robi, żeby wygrać z zimnem i wilgocią :-)

Bo czego, jak czego, ale o tym, żeby montować okna z dwoma szybami, to jeszcze nikt tutaj nie wpadł. Bo i po co – drogie to i niepraktyczne ;-)


Jeśli podoba Ci się ten wpis, uważasz go za ciekawy - 'zalinkuj' do niego.
Jak to zrobić? To proste - przekopiuj poniższy kod (CTRL+C) a następnie wklej go (CTRL+V) na swojej stronie
Odnośnik do wpisu będzie wyglądał tak:Szanghaj w styczniu


W Chinach o Polsce, czyli … Poland, Finland, Portugal
Monday January 14 2008, 4:16
Dział: Chiny

Nie łatwo dowiedzieć się czegoś o naszym kraju w Chinach. Od czasu do czasu czytam w polskiej prasie artykuły poświecone polskim firmom, które to podobno podbijają rynek chiński. I śmiać mi się chce.

Ech. Dziennikarze złoci – ja wiem, że pisze się łatwo, a weryfikuje trudniej. Ja wiem, że mało kto w Polsce wie w ogóle jak Chiny wyglądają. Ale proszę Was – nie piszcie takich tekstów, bo to nieprawda i tyle.

Polska w świadomości większości Chińczyków nie istnieje. Ci niewykształceni Chińczycy nie mają zielonego pojęcia o takim kraju. Ci wykształceni – tu o wiele lepiej z wiedzą.

Wiedzą, gdzie Polska leży, jak się nazywa stolica, znają Chopina i Marię Skłodowską-Curie. I – to spory odsetek – twierdzą, że w Polsce dalej mamy komunizm. Hmm. Ja tam nie wiem – dawno mnie w Polsce nie było, więc nie wiem, co się w polityce dzieje ;-)

No ok. A teraz wypadałoby zapytać, dlaczego tak się dzieje? Dlaczego wiedzę o naszym kraju mają Chińczycy taką, a nie inną? Nie są zainteresowani? Być może. Ale to nie w tym rzecz. Rzecz cała bowiem w tym, że niby skąd mają cokolwiek wiedzieć o naszym kraju? Promocja w polskim wydaniu nie istnieje. Tu nie potrzeba milinów dolarów – choć, to jasne – te też by się przydały. Ale brak – to problem zasadniczy – jakiegokolwiek planu. Zarysu chociażby. I prostej autopromocji.

Dlaczego w ogóle ten wpis. Ano dlatego, że przyznam się szczerze, że dziwnie się trochę czuję, gdy idę na pocztę odebrać list polecony, a na awizo stoi jak byk: kraj nadania – Portugalia. Hmm. No myślę sobie – Portugal – Poland. Może to te dwie litery z przodu? Na mojej poczcie o Polsce słyszeli. Ale na awizo ktoś szybko pisząc napisał Portugalia, a nie Polska. Czy doczekam się dnia, że jakiś Portugalczyk odbierze list, gdzie przez pomyłkę stać będzie Polska?

Przykład kolejny. Otóż wybraliśmy się wczoraj z Heleną do kina. Wydarzenie nie byle jakie, bo film niby znajomy – “Vinci”. Znajomy mnie oświecił, że to polska produkcja. Myślę więc sobie: “Kurcze, film polski w Chinach. To trzeba zobaczyć”.

Więc dotarliśmy do kina, stoję przed ekranem z listą wszystkich filmów w tym tygodniu i szukam produkcji z Polski.

Hmm.

USA, Chiny, USA, USA, Chiny, USA, Finlandia, Chiny.

Polski nie ma. Cóż. Może przeoczyłem.

Więc raz jeszcze – tym razem od dołu: Chiny, Finlandia, USA, Chiny, USA, USA, Chiny, USA.

Nie ma. “Ki diabeł” – myślę sobie – “Lećmy po tytułach”.

Jeden, drugi, trzeci, … jest! Vinci. Skąd ten film? Wzrok kieruję na prawo, wprost do kolumny z krajem produkcji. Finlandia. Ok. Wszystko jasne.

A o Polsce dalej nikt nie słyszał.


Jeśli podoba Ci się ten wpis, uważasz go za ciekawy - 'zalinkuj' do niego.
Jak to zrobić? To proste - przekopiuj poniższy kod (CTRL+C) a następnie wklej go (CTRL+V) na swojej stronie
Odnośnik do wpisu będzie wyglądał tak:W Chinach o Polsce, czyli … Poland, Finland, Portugal


Następny proszę! Który to? 2008!
Thursday January 03 2008, 1:42
Dział: Chiny

Przyszedł. Tak trochę niespodziewanie, choć było do przewidzenia, że prędzej, czy później się pojawi. Ale jak zwykle są tacy, dla których to spore zaskoczenie.

Czy więc przyszedł niepostrzeżenie? Skądże znowu. Przyszedł co prawda po zmroku, kiedy większość ludzi zazwyczaj już śni o kolejnym dniu, ale nie było to jakoś szczególne wyjście z nienacka. Sporo ludzi zresztą czekało na niego. Z nadziejami, z obawami. Nigdy bowiem nie wiadomo, jaki będzie. Niektórzy mówią, że będzie lepszy. Inni – że gorszy.

Jaki więc będzie – tak naprawdę? To już pytanie, na który każdy z nas będzie musiał sobie sam odpowiedzieć. I nie ma się po co spieszyć – czego, jak czego, ale czasu na odpowiedź jest całkiem sporo…

— —
- To jak? Idziemy? – głos Heleny zawisł w słuchawce. ‘Hmm‘ – pomyślałem sobie – ‘Trochę to nam plan dzisiejszy zmienia. Ale, ale – zaraz pojawiła się inna myśl – w końcu nie ma się po co trzymać tak kurczowo noworocznych planów. W końcu to tylko Nowy Rok.
- Dobra. Idziemy. – ot, decyzja zapada. – Mam tylko nadzieję, że nie będzie zbyt zimno. W końcu to impreza na powietrzu.
- Jak będzie zimno, to przecież możemy się wcześniej wyrwać. Nikt nas tam nie będzie trzymał do samego końca.
- Ok, ok. Tak sobie tylko głośno myślę – moje wątpliwości zostają rozwiane.

— —

Przechodzenie przez kolejne bramki i kontrole. Jedna po drugiej. Po pierwszej chowam bilety w wewnętrznej kieszeni kurtki. “No bo chyba jedna kontrola wystarczy” – myślę sobie naiwnie. I chwilę później zostaję (niemal ;-) ) sprowadzony na ziemię.

Kolejna kontrola. Więc mechaniczne sięgnięcie do kieszeni, wyciagniecie biletów, podanie do zeskanowania. Chwila zawahania, czy chować bilety do kieszeni. Chowam. W końcu już jesteśmy w budynku. Błąd. Już widzę kolejną bramkę. Wyciągam bilety z postanowieniem, że już ich nie schowam do kieszeni. Trochę humor poprawia mi termos z goracą czekoladą, który dostaję do rąk wraz z programem koncertu.

Chwilę ogrzewamy się w pomieszczeniu – galerii. Na dłuższą przerwę nie ma czasu – wszak to już się koncert zaczyna, o czym informuje nas jakaś pani z obsługi. Ruszamy więc znowu na zewnątrz. Zimno. Nie jakoś wyjątkowo zimno, ale myśl o tym, że jest dopiero wpół do dziesiątej, a mamy wytrzymać i bawić się do 12 trochę mnie martwi. Nic to. “Z gorącą czekoladą damy sobie radę” – myślę w duchu.

— —

Miejsca rewelacyjne. Pierwsze rzędy. Podziękowania dla Pana Konsula, który obdarował Helenę i mnie biletami. W końcu wiem, jaka jest różnica między lożą VIPowską, a zwykłymi miejscami. Dostaliśmy goracą czekoladę, mamy miejsca siedzące zaraz przy scenie (kategoria A – jak myślę najwyższa, żeby później się wyjaśniło, że chińscy oficjele siedzą w sektorze A ), do tego każdy dostał pled/koc, coby się przykryć, jeśli ziąb będzie się dawał we znaki.

— —-

Sam koncert – udany, nie powiem. Jeśli ktoś lubi chiński pop – to nawet bardzo udany, o czym zaświadczały tłumy ludzi bawiących się (i czekających) na trzy dziewczyny w Tajwanu z niejakiej grupy SHE, która w Polsce nikomu nic nie mówi, a która w Azji ma więcej fanów, niż cała ludność naszego kraju.

Co jeszcze można było zobaczyć? Ano dane mi w końcu było ujrzeć maskotkę Światowej Wystawy EXPO 2010 w Szanghaju. Jakoś mnie nie zachwyciła – podejrzewam, że dzieci też opornie będą się do niej przekonywać. O wiele ładniejsze są maskotki olimpijskie.

Podsumowując – udany koncert, nawet nie było zimno. Pled zdał egzamin. Gorąca czekolada też się przydała. Dodatkowo w naszej strefie uruchomiono dmuchawy z ciepłym powietrzem – nie ma się do czego przyczepić. Nowy Rok został więc godnie powitany :-)

I tylko po wszystkim przez chwilę żalowałem, że się wybraliśmy na tą imprezę. Tłumy ludzi to mało powiedziane. Tysiące ludzi. Dość powiedzieć, że taksówkę złapaliśmy z Heleną po ponad godzinie (wcześniej trafiliśmy na kilku taksówkarzy nie zainteresowanych kursem – bo niby za blisko/nie po drodze (!), jedna taksówka z taksówkarzem bliskim rozstrojowi nerwowemu (skończyła sie biedakowi benzyna i stał na poboczu. Co chwila oczywiście podchodzili ludzie – myśląc sobie, że tacy szczęściarze i właśnie dorwali wolną taksówkę, na co taksówkarz wyjaśniał: “Nie mam benzyny. Nie jadę”) .

Ale mimo wszystko warto było. W końcu to nowy rok!

Wszystkim składam (a i Helena się dołącza) najserdeczniejsze życzenia Szczęśliwego Nowego Roku.

Niech będzie lepszy od tego już przebrzmiałego. Niech przyniesie radość, spokój i zadowolenie – z każdego dnia!

(wkrótce zamieszczę zdjęcia w Galerii i być może także kilka krótkich filmików/migawek z odliczania i samego koncertu)


Jeśli podoba Ci się ten wpis, uważasz go za ciekawy - 'zalinkuj' do niego.
Jak to zrobić? To proste - przekopiuj poniższy kod (CTRL+C) a następnie wklej go (CTRL+V) na swojej stronie
Odnośnik do wpisu będzie wyglądał tak:Następny proszę! Który to? 2008!