2008 March

Zapiski z Państwa Środka

Szanghaj Tarn.Góry/Kraków

Pisząc o Chinach
Monday March 24 2008, 2:03
Dział: Chiny

Zrobiło się głośno o Chinach.

Czyżby podano jakieś dane ekonomiczne? A może informację o przejęciu przez firmę chińską jakiegoś giganta zachodniego? Nie. Nic z tych rzeczy. Tym razem o Chinach głośno przy okazji wydarzeń w Tybecie.

Nie będę pisał w tym wpisie o samych wydarzeniach w Lhasie.

Napiszę o moich wrażeniach – o tym, czego się dowiedziałem o Chinach, czytając wiadomości na polskim portalach internetowych, czy też wpisy na blogach.

Na początek – krótka dygresja.

Jak to się dzieje, że o Chinach w Polsce pisze się przy okazji dwóch rodzajów wydarzeń:

- publikowania danych ekonomicznych
- praw człowieka

Czy to naprawdę wszystko, co w Polsce ma się do pokazania, napisania, powiedzenia o Chinach?

W pierwszym przypadku – danych gospodarczych – zazwyczaj podaje się niesamowite tempo wzrostu gospodarczego. Ale tak na zasadzie – gdzieś tam, za siedmioma lasami, za siedmioma górami jest kraj, który utrzymuje dwucyfrowe tempo wzrostu gospodarczego. Nas to w sumie nic nie obchodzi, ale można o tym napisać – to w końcu jakiś news jest.

W drugim zaś przypadku – nagle się okazuje, że ten kraj, który cieszy się takim wzrostem gospodarczym staje się imperium zła wszelakiego, bijąc na głowę Koreę Północną, Kubę i jakie tam jeszcze inne państwo sobie wstawisz Drogi Czytelniku. Wtedy pisze się o państwie totalitarnym, o komunistycznych Chinach.

Zastanawiający dobór tematów. I sposób pisania.

Czego się więc dowiedziałem tym razem o Chinach? Tak – już to napisałem. Komunistyczne Chiny. Mordują. Biją. Olimpiada śmierci. I tak dalej, i w ten deseń.

Takie pytanie mi się nasuwa – dlaczego nagle wszystkich Chińczyków wrzuca się do jednego worka? Dlaczego nie podaje się konkretnych osób, pod adresem których kieruje się ten wszystkie słowa? Ja wiem, że Chińczyków jest tak dużo, że łatwiej pisać o masie, niż o jednostkach. W końcu pochylić się nad każdym człowiekiem z osobna, zrozumieć każdego – to zbyt trudne. Łatwiej napisać o Chińczykach. Komunistycznych Chinach.

Jeśli pisze się o robotnikach chińskich – też o wiele łatwiej powielać kalki – pracują za miskę ryżu. Po 12, 14, 16 a kto wie? Może nawet po 18-20 godzin dziennie? Nie mają żadnych ubezpieczeń. Zdani na siebie. Wywłaszczani. Wyrzucani.

Oczywiście – można pisać i tak. Tylko ile to ma wspólnego z prawdą?

Zapraszam tych piszących o komunizmie do wizyty w Chinach. Pokażę Chiny – takie prawdziwe. Te, w których jest i bieda, ale i nadzieja dla biednych – którzy swoją pracą są w stanie zapewnić sobie godziwe życie. Pokażę i tych, którzy mieli więcej szczęścia i mają pieniędzy naprawdę sporo.

Wezmę do fabryk chińskich. Nie tych zachodnich. Tych chińskich, gdzie szefem jest Chińczyk. Gdzie brak przepisów BHP, inpekcji pracy i kto wie, jakiego innego jeszcze biurokratycznego idiotyzmu. Porozmawiamy z tymi robotnikami. Posłuchacie, co Wam powiedzą – jak się wszystko zmienia w Chinach. Jak się poprawia. Dla jednych wolniej, dla innych szybciej – ale zmienia się na lepsze.

Może wtedy zacznie się pisać o Chinach inaczej?

I tylko obawiam się jednego – Ci, którzy piszą o tym kraju, przyjeżdzając tutaj mają już jakieś swoje plany: co i jak napiszą. Mają swoją tezę, którą potem starają się udowodnić.

Znowu możnaby więc zapytać – ile to ma wspólnego z prawdą?


Jeśli podoba Ci się ten wpis, uważasz go za ciekawy - 'zalinkuj' do niego.
Jak to zrobić? To proste - przekopiuj poniższy kod (CTRL+C) a następnie wklej go (CTRL+V) na swojej stronie
Odnośnik do wpisu będzie wyglądał tak:Pisząc o Chinach


Wielkanocnie
Friday March 21 2008, 6:45
Dział: Chiny

Wszystkim Czytelnikom niniejszego bloga – czy to stałym, czy też tym, którzy zaglądają tutaj od czasu do czasu; jak i tym, którzy przypadkiem tutaj zagościli -

składam serdeczne życzenia: spokojnych, radosnych i rodzinnych Świąt Wielkiej Nocy!

Pozdrawiam,
Zapiskowicz/Wojtek


Jeśli podoba Ci się ten wpis, uważasz go za ciekawy - 'zalinkuj' do niego.
Jak to zrobić? To proste - przekopiuj poniższy kod (CTRL+C) a następnie wklej go (CTRL+V) na swojej stronie
Odnośnik do wpisu będzie wyglądał tak:Wielkanocnie


Wiosna. Zakupy.
Thursday March 13 2008, 9:55
Dział: Chiny

Idzie wiosna. Stop. Temperatura powyżej 15 stopni. Stop. Zakupy. Stop. Podróbki. Stop. Chiny. Stop.

- Ok, ok. Niech się pan tak nie rozpisuje. Po co to komu? A bo to ktoś będzie zainteresowany, że Pan jakieś gatki chce kupić?
- Nie gatki, tylko torbę podróżna.
- Phi. Co za różnica. Gatki, torba, buty, spodnie. No co za różnica?
- Ale czy ja panią prosiłem o komentarz?

Kupno walizki. Stop. Wygórowane ceny. Stop. Dużo obcokrajowców. Stop.

- Hehe, z tymi obcokrajowcami to prawda. Ale Pan przecież też Biały, to co Pan tak piszesz?
- Ja tutaj proszę pani mieszkam już jakiś czas.
- Też mi coś. Ja tutaj dwadzieścia lat już żyje i jeszcze do głowy mi nie przyszło się tym chwalić.
- Ale czy ja się chwalę? Fakt stwierdzam.
- Taaa… Fakt. Wszyscy Biali jesteście po jednych pieniądzach.
- Ale jakich pieniadzach? Co z Wami w tym Szanghaju nie tak, że tylko o pieniądzach rozmawiacie?
- Bo pieniądze proszę Pana, to albo się ma, albo nie ma. I zawsze można o nich porozmawiać. Jak się nie ma – że się chciałoby mieć. Jak się ma – że chciałoby się więcej.
- Tak. Ja już to znam. Przecież mowię Pani, że tu mieszkam jakiś czas.

Ceny wyższe niż w zeszłym roku. Stop. Nie chcą się targować. Stop. Nic nie pomaga. Stop. Rezygnujemy. Stop.

- Naprawdę Pan zrezygnował? To jakie te ceny były?
- 150 rmb za torbę, taką, jaką może Pani wziąć ze sobą na pokład samolotu.
- Hmm. No 150 to chyba uczciwa cena.
- Uczciwa? Jaka uczciwa? Za taką torbę to rok temu dałbym nie więcej niż 80rmb. Teraz mógłbym dać 100. Ale więcej? Za więcej to ja wolę kupić coś porządnego.
- No ale kto kazał Panu iść na targ podróbek? Tam takie ceny mają. W końcu markowe produkty!
- Jasne. Oryginalne, to nawet czasami w sklepach normalnych nie są. A poszedłem, bo ciekaw byłem, jak im interes się kręci.
- I jak? Dużo klientów mają?
- Ech. No w weekend to aż głupio iść. Za dużo Białych, to i ceny od razu windują. Bo jak się nie zna ceny, to się odnosi do ceny ze swojego kraju. A to wiadomo, że o kant … ehm …. potłuc takie przełożenie. Najlepiej wiedzieć, jaką coś ma realną wartość. Wtedy wiemy, jaką cenę możemy zaakceptować.
- No ale jak Pan chcesz wiedzieć?
- Ano trzeba być na czasie i wiedzieć co w trawie piszczy.
- E tam. Takie tam dyrdymały. Na czasie? Na czas, to obiad musi być. Ja na ten przykład to obiad o 18 codziennie jem.
- No i widzi Pani. Za ten Pani sweterek, to ile Pani dała?
- Za ten? 100rmb. Dobra jakość.
- No i widzi Pani. Za ten to ja bym dał 60rmb.
- Że jak? Że niby 60rmb? No, no. Takiś pewny?

Podejście drugie. Stop. Porażka. Stop. Z ceny ok 400rmb tylko do 150rmb. Stop. Za dużo. Stop.

- Ale z tym sweterkiem to Pan żartował, prawda?
- Nie no, gdzie tam żartowałem. 60rmb jak nic.
- Hmm. No to ja następnym razem zobaczę.
- Niech Pani próbuje. A teraz za ten telegram to ile się należy?
- No całych 150rmb.
- Nie da sie taniej? Przecież ja tu stałym klientem jestem? No niech Pani da taniej…
- To przecież nie ja ustalam, tylko dyrektor.
- No niech Pani nie będzie taka. Za 80rmb da radę?


Jeśli podoba Ci się ten wpis, uważasz go za ciekawy - 'zalinkuj' do niego.
Jak to zrobić? To proste - przekopiuj poniższy kod (CTRL+C) a następnie wklej go (CTRL+V) na swojej stronie
Odnośnik do wpisu będzie wyglądał tak:Wiosna. Zakupy.


Promocja po chińsku
Sunday March 02 2008, 1:39
Dział: Chiny

Jeśli ktoś by nie wiedział, to spora część promocji w Chinach jest bardzo śmieszna. Dlaczego to? Ano wyobraźcie sobie taką sytuację …

O! Promocja na ubrania. 25 procent upustu. Nic tylko coś wybrać (bo akurat i tak się planowało zakup), przymierzyć i …

Chwila, moment.

Kto mówił, że wolno przymierzyć? Jak to? Nie wolno? Ano nie wolno. Jeszcze czego. Co to w ogóle za wymagania? To nie dość, że ubrania w cenie korzystnej, to jeszcze mierzyć się zachciało? Nie ma tak dobrze.

Śmieszne? Śmieszne. I prawdziwe. Można rzucić jakimś komentarzem i po prostu wyjść ze sklepu. No chyba, że ktoś zaryzykuje i kupi te spodnie. Ale jak nie będą pasować – cóż. Jest ryzyko, jest zabawa.


Jeśli podoba Ci się ten wpis, uważasz go za ciekawy - 'zalinkuj' do niego.
Jak to zrobić? To proste - przekopiuj poniższy kod (CTRL+C) a następnie wklej go (CTRL+V) na swojej stronie
Odnośnik do wpisu będzie wyglądał tak:Promocja po chińsku