W zdrowym ciele zdrowy duch

Tak oto po wielu latach (hmm, ładnych kilka uzbierało się na pewno) trzeba było przeprosić się z bieganiem. Pracy coraz więcej, obowiązków przybywa, a o formę trzeba dbać. I tak myśląc, coby tu porobić, żeby wagę trzymać w ryzach, wspomniałem na … bieganie (na siatkówkę czy koszykówkę nie ma ekpiy kiedy zebrać).

Więc tak. Do biegania przekonałem Helenę (broniła się, ale w końcu poległa) i zaczeliśmy.

Na początek, żeby jej nie przestarszyć – ot, takie sobie truchtanie. Tempo konwersacyjne – żeby powoli organizmy przyzwyczaić do nowych wyzwań.

Jako motywator Helena otrzymała mój pulsometr (poczciwy Polar), ale okazało się prawdą, że kobiety wbrew pozorom nie są gadżeciarzami – przyjeła gadżet bez zachwytów nad precyzją fińskiej ‘zabawki’ – na chwilę zainteresował ją kalkulator spalanych kalorii i procent kalorii z tłuszczu (trzeba wiedzieć, jakie argumenty dobierać 🙂 ), ale jak wspomniałem – tylko na chwilę.

Trasa do biegania – obecnie okolice parku Shiji (czyli:stulecia).

Zobaczymy, jak nam z tym bieganiem wyjdzie. Co jakiś czas będę zamieszczał na blogu raporty z pola walki i zmagań 😉

Tymczasem – na potwierdzenie, że niestraszna nam nawet kiepska pogoda – kilka zdjęć:

10 thoughts on “W zdrowym ciele zdrowy duch”

  1. No brawo stary, mnie jednak do biegania raczej nikt nie zaciagnie. Rolki owszem, nawet zainaugurowalem sezon, choc nic poza tym. Cwiczenia owszem, dosyc intensywnie, choc z przerwami, no i przede wszystkim mniej jedzenia. Efekt -> 3 kg mniej, forma zdecydowanie lepsza, wytrzymalosci jeszcze nie ma, ale to sie zrobi rolkami 😉 Zycze powodzenia i uwaga na kolana ;)Bieganie w sumie moze dawac rozne efekty. Pozdro sajm P.S. Jak przebije 80kg dam znac 😉

  2. Sajm – hehe, no mnie sie z tym bieganiem udalo i Cie w Kraku kilka razy wyciagnalem 😉 Z rolkami to czekam na lepsza pogode. A z bieganiem ten plus, ze niewazne kiedy, niewazne jak – biegac zawsze mozna 😉 (choc z kolanami wazna uwaga – ale to kwestia dobrej rozgrzewki – w koncu i tak nie biegam profesjonalnie, zeby mi te kilometry mialy sie na kolanach odbic).

  3. No fakt, wyciagnales mnie pare razy. Hmmm, moze tez sie skusze na bieganie, w ramach rozruszania kosci przed rolkami.:) Hmmmm… trzeba to przemyslec 🙂 Odezwe sie. Sajm

  4. ?Jak ktoś jajko z miłości dzieli, tak jak trzeba,
    tego nawet jajko prowadzi do nieba?.
    (ks. Jan Twardowski)
    Z życzeniami radosnego Alleluja, chwili wytchnienia, zdrowia i radości, Helenie, Tobie i wszystkim zaglądającym na ten blog.

  5. Witam.
    Czytam blog od ok roku i po raz pierwszy zdecydowaĹ?em sie skomentowaÄ? powyĹĽszy wpis.
    W pierwszych sĹ?owach chciaĹ?bym pogratulowaÄ? dobrego piĂłra i trafnych obserwacji otoczenia,wracajÄ?c do biegania kolega sajm ma racjÄ? o kolana naleĹĽy dbaÄ?(znawcy biegania twierdzÄ? ĹĽe buty to podstawa)ja bieganie mam z gĹ?owy-kolana(zĹ?e buty,za duĹĽe obciÄ?ĹĽenia i po bieganiu-nieunikniona operacja kolan).ZyczÄ? wytrwaĹ?oĹ?ci i kondycji jak \” Forrest Gump \”
    ZDROWYCH I SPOKOJNYCH SWIÄ?T
    RIS

  6. Sajm – i jak tam bieganie? 😉

    Stas – dziękujemy z Heleną za życzenia!

    RIS – życzenia odwzajemniam, dołącza się też Helena 🙂

    Za komentarz na blogu (i miłe w nim słowa) – dziękuję i zachęcam do częstszego komentowania!

    Co do biegania – ano zgadza się, po jakimś czasie człowiek przekonuje się, jaka jest różnica między butami do koszykówki a do biegania 😉

  7. Bieganie?? Zacząłem, ale boje się jednak o kolana, bo niezbyt często biegam, a przydałoby się jakoś do tego biegania przygotować. Rolki? Dziś i jutro się wybieram 😉

Comments are closed.