Zapiski z Chin » Chiny, Różne » Unia Europejska: zwycięskie porażki, za które zapłacimy wszyscy
Unia Europejska: zwycięskie porażki, za które zapłacimy wszyscy
Unia Europejska przegrywa ostatnio na każdym froncie – najpierw z Chinami, teraz z Trumpem – choć brukselskie elity wciąż robią dobrą minę do złej gry.
Konsekwencje tego unijnego „triumfu” poczujecie w portfelach. Pytanie bowiem nie brzmi: kto zapłaci za te „zwycięstwa”, ale „kiedy”?
Na czele UE stoi Ursula von der Leyen, której negocjacyjne talenty są, delikatnie mówiąc, mizerne. Jasne, ktoś zaraz krzyknie, że to nie ona prowadzi rozmowy, tylko armia ekspertów. Ale to przecież VDL, jako szefowa Komisji Europejskiej, firmuje te fiaska swoim nazwiskiem. Jaki mam z nią problem? Wybrana przez elity, nie obywateli (a tak na całym świecie mówimy o naszych europejskich wartościach demokratycznych), jest na świecie traktowana jak reprezentantka jakiegoś mglistego tworu, a nie poważnego gracza. W Chinach patrzą na nią z uśmiechem politowania (nie traktując ją jak głowę państwa -a to z punktu widzenia protokołu dyplomatycznego robi różnicę), w USA z przymrużeniem oka.
Efekt?
Zerowe sukcesy w rozmowach z Pekinem – przy okazji 50-lecia stosunków Chiny-UE dostaliśmy tylko mdły komunikat o „współpracy” w sprawie klimatu i pierwiastków ziem rzadkich.

Chiny „walczą” o klimat tak, by nie rozwalić własnej gospodarki. UE? Strzela sobie w kolana i jeszcze się cieszy, że prowadzimy ową walkę o klimat. Było to mówione wiele razy, ale warto powiedzieć to ponownie – czegokolwiek byśmy w Europie nie robili, to i tak globalnego trendu nie zmienimy. Nie, wcale nie znaczy to, że nie powinniśmy nic robić, ale powinniśmy robić to z głową! Tymczasem przy okazji spotkań w Chinach usłyszeliśmy po raz kolejny, że nasz bilans handlowy z Chinami to ok 730 mld euro, ale nasz deficyt w handlu to 305mld euro. I prawda jest taka, że nie widać sposobu, aby ten deficyt zniwelować – importujemy z Chin coraz więcej a problem ograniczanego rynku chińskiego dla naszych firm to tylko część problemu. Drugą częścią jest niestety właśnie spadający przemysł w Europie.



Ostatnia kolumna pokazuje zmianę w cenie energii elektrycznej między rokiem 2014 a 2024
A teraz „deal” z Trumpem. Europa ‘rzuci się’ na amerykańskie surowce energetyczne – gaz i ropę, które muszą przepłynąć Atlantyk. Koszty transportu, wydobycia, frachtu – rachunek rośnie. Czy nasz przemysł to wytrzyma, gdy koszty energii idą w górę, a konkurencja z Azji i Ameryki zaciera ręce?

To nie koniec. Jeśli Trump wprowadzi swoje „wtórne cła” na kraje kupujące rosyjskie surowce (głównie Chiny, ale i Indie), Chiny – globalna fabryka – podniosą ceny. I kto zapłaci za droższe smartfony, ubrania czy samochody?
Tak, Wy – europejscy konsumenci.
A UE?
Zamiast szukać rozwiązań, dorzuci pewnie własne cła na chińskie towary. Połączcie to z polityką klimatyczną, która dusi producentów podatkami i regulacjami, a dostaniecie przepis na gospodarczą zapaść. Produkcja w Europie staje się nieopłacalna, ceny rosną, a reszta świata oferuje towary, na które Was w Europie stać coraz mniej.
Podsumowując, UE sunie po równi pochyłej, z VDL i tabunem biurokratów na czele, którzy z wysokości swoich brukselskich wież nie widzą, co się święci.
Bez rewolucji w polityce energetycznej, handlowej i klimatycznej, Europejczycy będą płacić coraz więcej, z zazdrością patrząc na kraje, gdzie ceny nie zwalają z nóg.
Chcecie wywiesić białą flagę? Z obecnym kursem to tylko kwestia czasu.
Wpis z kategorii: Chiny, Różne · Tagi: koszty energii, Trump cła, UE-USA trade deal, VDL, Wojciech Szymczyk Chiny, zapiski z Chin, Zapiski z Panstwa Srodka








No niestety- nawet przeciętny obserwator jest zorientowany, że elity eurolandu są zupełnie oderwane od rzeczywistości- raczej realiów i logiki funkcjonowania świata – a logika pani Angeli i pani Ursuli – prowadzi do tego co obserwujemy.
Stas-problem,ze nikt z tymi elitami nic nie robi. Wybory np do Europarlamentu to udawanie i wciskanie ludziom kitu ze cokolwiek zmieniaja. Wybierani sa ludzie rozpoznawalni a nie ludzie merytoryczni. Nic sie nie zmieni.
Logika Merkel byla obliczona jedynie na Niemcy I dlugo jej sie udawalo. VDL to tez jedynie interes Niemiec pod plaszczykiem hasel ze to na korzysc calej Unii… Tzn np dla calej uni jeden kabel do ladowania (czyli bzdura) ale juz na korzysc Niemiec duze ‘deale’ jak np umowa z Mercosur