Jiuzhaigou oraz Huanglong, czyli o wyprawie w chińskie góry
Trzygodzinny lot okazał się być sporym wyzwaniem – nie wziąłem ze sobą nic do czytania, na pokładzie gazet zaś nie było i nawet jeden magazyn, jaki znalazłem w schowku w fotelu nie poprawił mi humoru. Do tego kiepski lunch, który potwierdza moja obserwację, że najlepszy katering mają zazwyczaj mniejsze firmy. AirChina zdecydowanie się nie popisała. … Read more