Wpisy Komentarze

Zapiski z Państwa Środka » Chiny » Chińczycy nie gęsi i swój język mają

Chińczycy nie gęsi i swój język mają

Od roku 2000 w Polsce obowiązuje ustawa o ochronie języka polskiego. I tak sobie o niej pomyślałem, przy okazji pewnej akcji w Szanghaju.

Oto tutejsi urzędnicy urządzili sobie ‘rajd’ po sklepach. Cel ? wyszukać miejsca, które nie mają tablicy/loga w znakach chińskich.

W czym rzecz? Otóż można znaleźć w Szanghaju sklepy, które na drzwiach mają napisy w znakach nieuproszczonych*, lub też napis w języku obcym.

Oficjalna wykładnia jest bowiem taka, że sklep może mieć nazwę w obcym języku tylko jako dodatek do nazwy w znakach chińskich.

Proste.

Stąd nie dziwota, że taki McDonald’s w Chinach to: ??? (zapis fonetyczny, żeby brzmiało jak oryginał: MaiDangLao), a KFC ? to ??? (KenDeJi ? jak Kentucky). Jak więc widać, Chińczycy są bardzo konsekwentni w stosowaniu owych zasad.

Zastanawiam się, gdyby w Polsce wprowadzono taki wymóg, jak by nazwano budkę z hamburgerami? 🙂

—–

* Wyjaśnienie: znaki nieuproszczone używane wciąż są na Tajwanie, czy też w Hongkongu. Tutaj różnica w zapisie znaku-wyrazu ‘koń’ w wersji uproszczonej: ?oraz tradycyjnej: ?.

Jaki koń jest, każdy widzi 😉

Napisal

Od 2005 w Chinach, gdzie mieszkam, pracuję, obserwuję i piszę :-)

Wpis z kategorii: Chiny · Tagi: , , , , , ,

3 komentarze(y) do wpisu: "Chińczycy nie gęsi i swój język mają"

  1. Paweł says:

    Miałem komentować Twoją notkę, ale tak przykuwa mój wzrok słowo “łysy” z okienka antyspamu (to co musiałem przeliterować żeby zamieścić komentarz). Tak sobie pomyślałem, że może to znak że powinienem iść do fryzjera ? 😀

    Słowem komentarza do notki, to z tego co pamiętam, to w Chinach dużo z przepisów zaczyna być żywych gdy urzędnikom zaczyna brakować kasy 🙂 Skojarzyłem tą akcję z nalotami na podrabiane ubrania czy inne towary znanych marek w wydaniu “uproszczonym”. Wszyscy wiedzieli, że nikt im interesu nie zamyka, tylko trzeba wykazać się umiejętnością współpracy, co niestety pociągało za sobą wymierne koszty. Czy są jakieś konkretne marki które pozwoliły sobie na takie haniebne zagranie?

  2. Paweł says:

    Z tym pytaniem o haniebne zagranie to może uściślę, że chodziło mi o brak poprawnych napisów w języku chińskim (uproszczonym).

    Jakoś nie pamiętam “krzaczków” przy sklepach Versace, Armaniego czy też nazwach pub’ów.

  3. stas says:

    Oj biedne te chińskie dzieci, jeśli w szkole siedza nad takimi znaczkami.
    To takie coś trudno zrozumieć, a co dopiero jak się trzeba uczyć fizyki albo matematyki….
    Moze na gwiazdkę powinni im juz uprościć życie??/