Wpisy Komentarze

Zapiski z Państwa Środka » Chiny » Czy Korea Północna ma szansę na zostanie drugimi Chinami?

Czy Korea Północna ma szansę na zostanie drugimi Chinami?

Pytanie – na pierwszy rzut oka – z rodzaju tych abstrakcyjnych. Bo w końcu co też można powiedzieć o Korei? Jak się jednak okazuje, Korea Północna wydaje się mieć w końcu jakiś pomysł na siebie (spotkałem się z opiniami, że to efekt zabiegów chińskiej dyplomacji, która jest już zmęczona ciągłym osłanianiem Korei o której słychać tylko przy okazji kolejnych potyczek związanych z atomem). Być może to tylko pozorowane ruchy (choć nie do końca w to wierzę, bo Chińczycy zainwestowali pieniądze w przedsięwzięcie o którym zaraz szerzej, a Chińczycy nie lubią wyrzucać pieniędzy w błoto) tym niemniej warto się przyglądać temu, co się tam ostatnio dzieje.

Ale od poczatku…

Siedziałem w samolocie linii China Southern lecąc z Szanghaju do Shenzhen i przeglądałem gazetę, która akurat nawinęła mi się pod rękę. Ot gazeta jak gazeta, dobra dla zabicia czasu w trakcie dwugodzinnego lotu. I tak przeskakując z artykułu na artykuł nagle wzrok zatrzymał mi się na dłużej na sporych rozmiarów artykule o tworzonych dwóch strefach ekonomicznych między Chinami a Koreą Północną.

Czy coś dziwnego jest w fakcie, że dotyczy to akurat tych dwóch państw? Skądże znowu – to przecież właśnie Chiny uważane są na arenie międzynarodowej za ‘rzecznika’ Korei Północnej, ale i za bogatszego sąsiada, tego, któremu się powiodło i który od czasu do czasu wspomaga swojego biedniejszego sąsiada.

Myliłby się jednak ten, kto myśli, że relacje między tymi dwoma krajami są bardzo zażyłe – jakiś czas temu czytałem o filmie powstałym przy współpracy ekip koreańskiej oraz chińskiej (a który to wszedł w tym miesiącu do kin w Chinach). Sam wybór scenariusza zajął 2 lata, bo wybranie scenariusza filmu, który zadowoli obie strony był więcej niż trudny.

Tak oto Koreańczycy zmierzali w stronę filmu propagandowego, w którym to połączone siły koreańsko – chińskie zmagają się z japońskim najeźdzcą, ewentualnie Chińczycy pomagają Koreańczykom z północy w wojnie koreańskiej (1950-1953). Chińczycy jednak woleli opowiedzieć historię współczesną, a nie skupiać się na historii. Nie da się także ukryć, że chcieli na tym filmie zarobić, a więc należało opowiedzieć historię, która trafi do szerszego grona odbiorców – głównie zaś zachęci do obejrzenia filmu młodych ludzi.

Po długich wymianach uwag skończyło się na neutralnej historii chińskiej tancerki, która wybiera się do Korei Północnej ćwiczyć tradycyjny koreański taniec. Polityka zeszła na dalszy plan, na pierwszy zaś – jako temat, który można spokojnie pokazać – wysunąła się kultura (jak nie od dziś wiadomo muzyka, a co za tym idzie taniec, łagodzi obyczaje. Okazuje się, że sprawdza się to porzekadło pod każdą szerokością geograficzną).


źródło: http://vod.573114.com/FgDown/Html/2012-08-06/37725.html#side1

Co ważne, ale i pokazujące, że mimo tych jak się sądzi na zachodzie zażyłych relacji między tymi dwoma krajami stosunki te są bardziej skomplikowane, film ten jest pierwszą kooprodukcją miedzy tymi dwoma państwami w 60letniej historii ich wzajemnych stosunków dyplomatycznych. Żeby się nawzajem pilnować wymyślono także, że każdy kraj będzie miał swoją własna ekipę filmową dublującą się nawzajem (czyli każdy miał swojego reżysera, swojego scenopisarza i tak dalej). Przymierzam się do obejrzenia tego filmu, więc pewnie za jakiś czas pojawi się moja recenzja.

Wrócmy jednak po tej przydługiej ale koniecznej dygresji do wspomnianych stref ekonomicznych. Obie strefy ulokowane są po koreańskiej stronie i są to:

1. strefa Rason – położona jest w północno-wschdoniej części Korei Północnej – w mieście Rason (przy granicy z chińską prowincją Jilin, a dokładniej przy granicy z prefektura Yanbian nalezaca do prowincji Jilin).

Zamysłem tak chińskim, jak i koreańskim jest uczynienie z tej strefy centrum logistycznego dla Azji Wschodniej i Północnej oraz centrum turystycznego.

2. strefa Hwanggumphyong oraz Wihwa ulokowana jest nad rzeką Yalu, która to wyznacza granicę między Chinami a Koreą. Strefa ta ma być magnesem dla firm z sektora finansowego oraz sektora IT.

———- ———- ———-

Nowo powstające strefy ekonomiczne wzorowane są na chińskich strefach ekonomicznych, które powstawały w latach 80 zeszłego stulecia a które były efektem polityki otwarcia, jaką to strategię przyjeły Chiny. Czy okażą się takim samym motorem napędowym dla gospodarki koreańskiej, jakim okazały się dla Chin? Zobaczymy, choć podejrzewam, że proces otwierania się Korei może być dosyć długi i mozolny – zważywszy na ostrożność i nieufność Koreańczyków.

Na razie Koreańczycy ogłosili, że obcokrajowcy otrzymają bezwizowy dostęp do drugiej ze stref: Hwanggumpyong i Wihwa, jak również że cieszyć się będą zwolnieniami podatkowymi.

Jak to w praktyce wygląda – tego jeszcze nie wiadomo. Aczkolwiek – jak wspomniałem, warto przypatrywać się postępom i patrzeć w którą stronę ta współpraca chińsko – koreańska będzie zmierzać.

Napisal

Od 2005 w Chinach, gdzie mieszkam, pracuję, obserwuję i piszę :-)

Wpis z kategorii: Chiny · Tagi: , , , , , , , , , , , ,

2 komentarze(y) do wpisu: "Czy Korea Północna ma szansę na zostanie drugimi Chinami?"

  1. stas says:

    Problem tych relacji ważny z perspektywy gospodarki i polityki, chyba wszyscy zastanawiają się jakie będą drogi tej współpracy. Ważne, że wygląda, przynajmniej dla zwykłego obserwatora,że coś się tam zaczyna zmieniać-może pozytywnie dla zwykłych ludzi.
    Niedawno miałam okazję oglądać w TVP film dokumentalny, jakiejś zachodniej produkcji, dotyczący przyrody w pasie najbardziej ponoć strzeżonej granicy Korei Północnej-okazuje się, że mają się tam całkiem dobrze zwierzęta nawet z gatunków zagrożonych.
    I może to tak ironicznie zabrzmieć- niech doczekają tego także ludzie.

  2. Wojtek says:

    Stas – ano zobaczymy. Fakt faktem, ze jakby cos drgnelo (odrobine przynajmniej), choć to się okaże dopiero, czy pójdą za tym kolejne kroki.