Wpisy Komentarze

Zapiski z Chin » Azja, Chiny » Szczyt zarażeń COVID w Szanghaju

Szczyt zarażeń COVID w Szanghaju

Jeśli wierzyć Zhang Wenhong, jednemu z chińskich ekspertów zajmujących się chorobami zakaźnymi, to maksimum infekcji Szanghaj zobaczy w ciągu najbliższych 3-4 tygodni, zaś uporanie się z COVIDem zajmie Szanghajowi 3-6 miesięcy.

Co to oznacza? Oznacza to chaos. Dlaczego? Jak pisałem wcześniej, zielone kody zdrowia wciąż wymagane są m.in przez szkoły. W klasie jest pozytywny przypadek? Cała klasa wraca do domów i przechodzi na zajęcia online. Dla wielu rodzin to jest wyzwanie, bo kto w takiej sytuacji ma zająć się dziećmi?

Żeby to odnieść do konkretnej sytuacji. W zeszłym tygodniu szkoła jednej z moich córek odwołała zajęcia w szkole z racji nie potwierdzony wynik pozytywny jakiegoś ucznia. Zarządzono zajęcia online. Potrwały od wtorku do piątku zeszłego tygodnia. W weekend potwierdzono, że zajęcia wracają do szkoły od poniedziałku. I odbyły się. We wtorek zaś, raptem pół godziny przed rozpoczęciem zajęć, gdy większość dzieciaków była już w szkole, okazało się, że znowu jest podejrzenie pozytywnego przypadku. Trzeba więc dzieci ze szkoły odebrać. Zajęcia znowu online. I oczekiwanie czy ten przypadek okaże się pozytywnym, czy nie? Dzisiaj – dokładnie to samo. Potwierdzony przypadek pozytywny – wszyscy do domu. Jutro już zajęcia online, bez kombinowania.

To jak widzicie może trwać. Oczywiście za jakiś czas to się zmieni, jak już wszyscy przejdą przez COVID, ale do tego czasu taki właśnie chaos będzie nam towarzyszył.

Doktor Zhang Wenhong z Odziału Chorób Zakaźnych szpitala Huashan przy Uniwersytecie Fudan w Szanghaju

Mam też pewne zastrzeżenia dotyczące optymizmu związnego z tym, że Szanghaj ma podobno wystarczającą liczbę łóżek szpitalnych. Jak wiemy z Polski, to nie łóżka leczą, tylko lekarze. Jeśli zaś lekarze i personel pomocniczy zacznie ‘wypadać’, to zacznie się problem związany z uzupełnieniem luk. Nie będzie opcji – jak w trakcie wcześniejszego w tym roku lockdownu Szanghaju – na ściągnięcie do Szanghaju dodatkowych lekarzy z innych prowincji – bo z tym problemem borykać się będą całe Chiny. Jaka rada na to? Wskazuje na nią też doktor Zhang – starać się opóźnić zarażenie się tak długo jak to możliwe (żeby uniknać zarażenia w szczycie). Łatwiej powiedzieć, trudniej zrobić 🙂

Z drugiej strony pojawiają się nowe wypowiedzi lekarzy, że założona liczba zgonów (którą szacowało się na 1.5 miliona ludzi w momencie zniesienia restrykcji COVIDowych) może być przeszacowana i rzeczywista liczba okaże się niższa (powód – wcześniejsze modele były tworzone na podstawie doświadczeń Hong Kongu, tam zaś wskaźnik wyszczepień był niższy niż w Chinach kontynentalnych). Tym niemniej wygląda to mimo wszystko na przygotowanie się na wzrost liczby zgonów – ciekaw jestem, jak będą to przedstawiały chińskie media.

Wizja sztucznej inteligencji – epidemia w Szanghaju

Jak ja widzę rozwój wypadków?

Obstawiam, że Chiny zmuszojne będą wprowadzić jakieś ograniczenia związane z podróżami w okresie chińskiego Nowego Roku (który w 2023 roku przypada w niedzielę 22 stycznia) – ten okres świateczny można założyć że zacznie się ok 15 stycznia i potrwa do końca stycznia.

Te ograniczenia będą wymuszone wzrostem liczby zainfekowanych – czy to wśród pracowników kolei, czy też pracowników lotnisk i linii lotniczych – to siłą rzeczy wymusi ograniczenie w podróży (chyba, że zostaną zmienione zasady i np kwarantanny domowe skróci się).

A to może być mile widziane przez różne prowincje (szczególnie te biedniejsze – bo to z nich głównie pochodzą pracownicy pracujący w ‘bogatych’ miastach), bo one będą się starały uporać ze swoimi problemami.

Natomiast nie widzę (na całe szczęście) opcji na powrót zniesionych już restrykcji – tu nie ma już drogi powrotu – trzeba przez ten okres przejść.

Napisal

Od 2005 w Chinach, gdzie mieszkam, pracuję, obserwuję i piszę :-)

Wpis z kategorii: Azja, Chiny · Tagi: , , , , , , , , , , , ,

6 komentarze(y) do wpisu: "Szczyt zarażeń COVID w Szanghaju"

  1. stas says:

    No i całkiem “normalne” – to co nienormalne 🙂 Tak wiadomo, że sytuacja będzie jak na huśtawce; przewidywania i próby ogarnięcia tej rzeczywistości są nieprzewidywalne.
    A u nas hucpa Covidowa na szczeblu politycznym – poseł ze stwierdzonym zakażeniem – obwieszcza to w mediach społecznościowych- a jakże- potem przychodzi do Sejmu na głosowanie. No i komentarz :
    https://wpolityce.pl/polityka/626224-tylko-u-nas-rosati-z-covidem-w-sejmie-eksperci-komentuja
    (…) Borys Budka bagatelizował sprawę wskazując, że Rosati założył maseczkę, a od marca nie ma izolacji i kwarantanny,
    No i w tym wszystkim działania chińskie pokazują, że muszą być zakazy i nakazy , bo potem zjawia się taki ktoś kto świadomie do tłumu przynosi problem.
    Trudno nawet się zastanawiać co taki ktoś – niby polityk na świeczniku- sobą reprezentuje.

  2. Wojtek says:

    Stas – nie wiem, jaki to jest stan obecnie w Polsce, oprócz stanu zapaści gospodarczej.

    Swoją drogą – jeśli już jesteśmy w tych oparach absurdu – to czy tego typu wybryk, czyli np przyjście będąc zainfekowanym śmiertelną chorobą do Sejmu (nie mówię tu o COVIDzie), możnaby potraktować jako atak terrorystyczny? 🙂

    Rosati – broń biologiczna PO :-)))

  3. stas says:

    :):) – no to jest super określenie i wniosek.
    A ekolodzy walczą ze smogiem- a tu zagrożenie większe- niestety – a podobno to są elity intelektu :):)

  4. baixiaotai says:

    Cóż, w Yunnanie od miesiąca nauczanie online i nikt się nawet nie zająknął o puszczeniu dzieciaków do szkoły. A od zniesienia konieczności testów co 48 godzin połowa personelu w moim miejscu pracy zarażona.

  5. Wojtek says:

    Baixiaotai – w Szanghaju było w miarę ok, ale wraz ze wzrostem pozytywnych przypadków (których oczywiście nie ma w żadnych statystykach) szkoły przeszły/przechodzą na zajęcia online. To nie jest dobra wiadomość, bo jednak dla kogo jak dla kogo, ale dla dzieci to jest szczególnie ważne, żeby mieć kontakt z rówieśnikami. Trzeba przez to przejść i mieć nadzieję, że do Chińskiego Nowego Roku wszyscy już będą ‘po’.

  6. Wojtek says:

    Stas – walka ze smogiem, kiedy to podobno można palić czym się da, jest zabawna. Można, tak jak Ci oderwani aktywiści, oblewać także obrazy zupą/budyniem/kisielem, czy czym tam jeszcze. Nie wiem, jak wpływ na tą radykalizację ludzi miał COVID i restrykcje, ale podejrzewam, że niemałą. I tylko liczyć musicie, że zima będzie lekka, bo ja jakoś w tą ‘klęskę urodzaju’ z węglem zwiezionym za ciężkie pieniądze nie do końca wierzę.